Logo tylkoskoki

053

Zaktualizowana dzisiaj wersja felietonu Tomasza Bagniewskiego z radami dla poczatkujących hodowców koni skokowych.

Po słabej zimie przyszła ciepła wiosna, a wraz z nią myśli hodowców jak co roku powróciły do tematu – czym pokryć moją, twoją, naszą klacz. Na temat ten napisano już wiele tekstów, a nawet szczegółowych, naukowych rozważań. Poglądy tych, którzy uważają, że zagadnienie to można rozwiązać poprzez matematyczne wyliczenia, zderzają się z tymi, którzy twierdzą, że nic nie zastąpi intuicji i doświadczenia hodowcy. I każdy z nich do pewnego stopnia będzie miał rację. Są jednak żelazne warunki bez których nie warto rozpoczynać rozważań na ten temat. To przede wszystkim posiadanie odpowiedniej hodowlanej infrastruktury – obfitych, zielonych, bezpiecznie ogrodzonych pastwisk, odpowiedniej stajni dla źrebnej i rodzącej klaczy no i przede wszystkim odpowiedniej ilości wolnego czasu który możemy poświecić na nadzorowanie tych procesów. Kolejny progowy parametr to użycie do hodowli klaczy która rzeczywiście jest w stanie wnieść coś pozytywnego do następnego pokolenia – STOP dla hodowania w oparciu o klacze które do niczego innego się nie nadają! We współczesnej hodowli skoczków miejsce w rozrodzie jest wyłącznie dla klaczy które pozytywnie ukończyły taką lub inną formę próby dzielności (próba polowa, zakład treningowy, sport jeździecki).

Kiedy jednak mamy już te sprawy uporządkowane i czujemy się przygotowani do przejścia do części „zootechnicznej” warto jeszcze raz krytycznie spojrzeć na kandydatkę na matkę. Określić jej mocne i słabsze strony. Kompensacja ewentualnych braków w pokroju czy cech użytkowych to jedna z najważniejszych zasad doboru. A więc kobyłkę szlachetną, urodziwą ale średniego kalibru warto kojarzyć z ogierem roślejszym, bardziej kalibrowym – i odwrotnie (fot. 1 i 2). Skaczącą z mocnym odbiciem, ale niezbyt dobrze baskilującą, z takim który dysponuje jak najlepszą techniką skoku (fot. 3). Starszą np. po karierze sportowej, z młodym ogierem, ale tylko takim który już zdążył się wyróżnić cechami użytkowymi np. wysoką oceną w zakładzie treningowym lub konkursach dla młodych koni (fot. 4). Na pierwiastki i klacze, które wcześniej miewały problemy z zaźrebieniem, warto przewidzieć inseminacje nasieniem świeżym/schłodzonym, ewentualnie krycie naturalne, a tam gdzie takowych problemów nigdy nie było, a jest możliwość współpracy z inseminatorem dysponującym odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, można spróbować inseminacji nasieniem mrożonym. Taką, która ma niezbyt proste nogi, a mimo to świetnie skacze i jest bardzo jezdna, kojarzyć warto z ogierem sprawdzonym pod względem przekazywania poprawności budowy – i odwrotnie (fot 5). Zawsze jednak powinien być to osobnik o typie użytkowym skokowym i genotypie w miarę zbliżonym do klaczy. Krzyżowanie międzyrasowe zostawmy elicie najbardziej doświadczonych hodowców, stosujemy je bowiem tylko w wyjątkowych sytuacjach i na klacze wcześniej sprawdzone hodowlanie. Dla twórców „nowych ras” w tym temacie nie ma miejsca. Nie zmienia to faktu, że w hodowli skoczków często zdarza się nadmierna koncentracja pewnych prądów krwi w rodowodzie. To, przy doborze par rodzicielskich, też trzeba uwzględniać, aby nie narazić ewentualnego przyszłego potomstwa na efekt tzw. depresji inbredowej wynikającej z nadmiernego spokrewnienia.

Czy łatwo jest poukładać powyższe kryteria względem własnej klaczy? Amatorowi rozpoczynającemu przygodę z hodowlą, a takich kolegów i koleżanek mamy niemało, z pewnością nie. A często w ich rękach jest materiał ze wszech miar godny uwagi. Do tego dochodzi jeszcze presja syna, córki, żony, którzy wziąwszy do ręki kolorowy katalog pełny mocno podrasowanych zdjęć i obejrzawszy kilka filmików na których widać same zalety – jednoznacznie stwierdzają: ten jest najlepszy! A na każdym poziomie cenowym można bowiem dokonać wyboru trafnego lub też katastrofalnego w skutkach. Warto więc korzystać z fachowego doradztwa, ale nie tam gdzie ktoś jest zainteresowany wyłącznie własną korzyścią materialną i nie bierze żadnej odpowiedzialności za efekty swojej „twórczości”. Z pewnością warto też rozwijać swoją wiedzę na ten temat, bywać na hodowlanych imprezach gdzie na jednym miejscu jest możliwość porównania większej ilości źrebiąt, młodych koni ale i matek hodowlanych. Niezastąpione są także rozmowy z doświadczonymi hodowcami, trenerami i jeźdźcami, studiowanie fachowej literatury i śledzenie hodowlanego życia w czołowych organizacjach na świecie. Warto też uważnie przyglądać się szczegółom ofert stanówki. Niektórzy właściciele ogierów bowiem biorą część odpowiedzialności za powodzenie stanówki zgadzając się na ostateczne rozliczenie „za źrebną klacz” lub nawet na „żywo urodzone źrebię”. W polskich realiach znakomitym pomysłem są programy współpracy z zachodnioeuropejskimi stacjami ogierów wdrażane przez niektóre organizacje hodowców. Zapewniają one swoim członkom, na wyjątkowo atrakcyjnych warunkach, dostęp do najlepszej światowej genetyki koni, a jednocześnie dbają o to, aby tą drogą pozyskane konie w całości pracowały na konto polskiej hodowli. W ten sposób w krąg hodowców mających dostęp do elitarnego materiału włącza wielu, którzy ze względów finansowych i organizacyjnych, mieli do niego dostęp bardzo utrudniony. Jednocześnie programy te walnie przyczyniają się do rozwoju usług inseminacyjnych (fot. 6). W ślad za Związkiem Hodowców Koni Wielkopolskich który już od kilku lat współpracuje ze Stacją Ogierów Ludgera Beerbauma poszedł także Kujawsko-Pomorski Związek Hodowców Koni w partnerstwie ze Stacja Ogierów Rodziny Sosath.  Kooperację z polska hodowlą w różnych formatach podjęli także tacy potentaci jak Andreas Helgstrand i Paul Schockemoehle poprzez Stacje Ogierów Cichoń i inni. Są i krajowe stajnie z dobrym materialem jak np. Wechta czy Bonin - przyp. red.

Aport1 Fot 1

Fot 1. Małopolski ogier Aport m – Mistrz Polski Koni 5 letnich wkkw. Przykład bardzo udanego połączenia kalibrowego ojca Frazes m, z filigranową matką – Awelana m. Obydwoje rodzice z dobrą karierą sportową skoki/wkkw. Hodowca – Bogusław Dąbrowski, Klepacze.

Fabreggia S Fot 2

Fot 2. Szlachetnej półkrwi klacz Fabreggia S sp – Czempionka ZT Michelin, matka licencjonowanego ogiera Fabregas S sp. Przykład bardzo udanego skojarzenia poprawnej, kalibrowej hanowerskiej matki – Fabrina han, z niezwykle szlachetnym, choć obdarzonym dalekim od doskonałości pokrojem, ogierem – Regiel m. Hodowca Stanisław Szurik, Liszkowo.

Tola Fot 3

Fot 3. Szlachetnej półkrwi klacz Tola Z sp – Przykład klaczy po udanej karierze sportowej w skokach – konkursy do wysokości 145 cm, która w przypadku użycia w hodowli powinna być skojarzona z ogierem jednocześnie poprawnym, urodziwym i skaczącym z bardzo dobrą techniką grzbietu. Hodowca Tomasz Bagniewski, Bydgoszcz.

FABREGAS S Fot 4

Fot 4. Szlachetnej półkrwi ogier Fabregas S sp – przykład ogiera bardzo młodego, który już zdążył wyróżnić się cechami użytkowości skokowej – Cavaliada Poznań 2017. Hodowca Stanisław Szurik, Liszkowo.

Wathelet Gregory BEL Mjt Nevados S

Fot 5. Szlachetnej półkrwi ogier MJT Nevados S sp – Mistrz Świata Koni 7 letnich, drużynowy mistrz Europy (dla Belgii). Przykład kojarzenia dzielnego (Mistrz Świata Koni 5 letnich w skokach), ale obarczonego licznymi niedoskonałościami pokroju ojca – Calvados Z, z bardzo poprawną i urodziwą, choć bez sprawdzonej użytkowości matką – Nestia S sp. Hodowca Stanisław Szurik, Liszkowo.

Fot. FEI, Asia Bręklewicz i archiwum autora


W tym tygodniu

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965