Logo tylkoskoki

028

Uśmiechnięta, ambitna i pracowita - tak w trzech słowach można opisać 14-letnią Maję Marchwicką, złotą medalistkę mistrzostw Polski dzieci. W wywiadzie dla TylkoSkoki Maja opowiada nam o tym, jak ciężką i systematyczną pracą spełniła swoje marzenie - start w mistrzostwach Europy, o tym, jakie możliwości rozwoju stworzyli jej rodzice - trenerzy Aleksandra Słuszniak-Marchwicka i Stanisław Marchwicki, a także wspomina kucykowe czasy i zdradza nam swoje plany i marzenia na przyszłość.

Karina Olszewska: Masz za sobą udany sezon, którego zwieńczeniem był złoty medal mistrzostw Polski dzieci. To drugi medal w tej kategorii zdobyty wraz z koniem Szafir M.

Maja Marchwicka: W zeszłym roku po raz pierwszy wzięłam udział w mistrzostwach Polski, a dodatkowo dopiero rozpoczynałam starty na Szafirze i zupełnie nie spodziewałam się, że uda nam się wygrać. Wtedy w ogóle nie przejmowałam się wynikiem, ponieważ był to mój debiut. Przez ostatni rok bardzo się zgraliśmy. Dzięki wzajemnemu zaufaniu pewniej podchodziłam do wszystkich naszych startów. Na mistrzostwach po prostu wierzyłam, że damy radę. Do złotego medalu przyczyniła się też Rosa, która pierwszego dnia pojechała bezbłędnie, podczas gdy Szafir zrobił dwie zrzutki. Za to w kolejnych dniach robił wszystko, żeby nie dotknąć drąga.

037

KO: W tym roku po raz pierwszy wzięłaś udział w mistrzostwach Europy i jako jedyna z naszej drużyny zakwalifikowałaś się do indywidualnego finału. To się nazywa udany debiut!

MM: Czułam się dobrze przygotowana do mistrzostw dzięki temu, że jeździliśmy na wszystkie zawody kwalifikacyjne. Tam parkury były na poziomie, który miał nam pokazać, czego się spodziewać na mistrzostwach. Jechałam tam przede wszystkim po doświadczenie i nie spodziewałam się, że uda mi się zakwalifikować do finału. Ostatecznie, 21 miejsce uważam za świetny rezultatm jak na pierwszy raz. Cały sezon był dla mnie dość intensywny i wymagający. Przez rok miałam okazję wystartować na wielu międzynarodowych zawodach i już każdy bezbłędny przejazd był dla mnie sukcesem. Jak wracałam do domu to wsiadałam na młode konie i jechałam na zawody również z nimi. W tym sporcie ważne jest doświadczenie, dlatego cieszę się, że mogę je zdobywać.

37119446 1052619434894817 5391809807759966208 n

KO: Jako młody zawodnik, jak radzisz sobie ze stresem związanym ze startami?

MM: Raczej się nie stresuje, może jedynie przed rozgrywką. Czasami sama się sobie dziwię, że jestem tak spokojna. Bardzo pomogła mi Marysia Bober - psycholog sportowy, która jeździła z kadrą młodzieżową po wszystkich zawodach zagranicznych w tym sezonie. Mieliśmy z nią zajęcia, na których każdy mógł powiedzieć z czym ma problem. Na początku nie byłam do tego przekonana, ale po kilku spotkaniach bardzo mi się to spodobało. Podpowiadała nam co robić w konkretnych sytuacjach i dawała różne zadania do zrobienia. Dobrze mieć w takich sytuację osobę, która zna się na psychologii. 

Marchwicka Maja

KO: Opowiedz o swoich koniach.

MM: Moje dwa podstawowe konie to Rosa Bella i Szafir. Obydwa są cudowne i bardzo je kocham. Szafir ma w tym roku 12 lat i pracujemy razem od roku, a Rosa ma 11 i trenujemy od zimy. Obydwa konie nie są za duże, mają po 162 i 164 cm, ale charakteryzują się dużym sercem do skoków. Przez ostatni rok z Szafirem zrobiliśmy ogromny postęp. Rosa to trudny i nerwowy koń, ale powoli się uspokaja. Cieszę się, że widać efekty naszej pracy. Ostatnio na zawodach w Ciekocinku udało nam się po raz pierwszy wygrać Grand Prix dzieci. Mam nadzieję, że będzie to koń na kategorię juniorów.

4xzabDSC09557

KO: Szafir i Rosa to Twoje podstawowe konie, ale Twoje początki związane są z kucykiem Jary, z którym zdobyłaś wiele medali. Jak wspominasz tamte czasy?

MM: Wspominam je bardzo dobrze. Zawsze mocno się przywiązuję do moich koni i do dzisiaj wszystkie zostały w naszej stajni. Pierwszym, który nauczył mnie wszystkiego i na którym zaczęłam jeździć w konkursach był Jary. Potem miałam kucyka Aris i Eryka. Aris od początku była trudna i wszystkiego się bała, ale dzięki regularnej pracy ostatecznie udało nam się zdobyć medale w grupie A2 i C. Na Eryku startowałam w grupie D-bis. Potem już wyrosłam z kucyków i przesiadłam się na duże konie.

KO: Twoja mama prowadzi stajnię, czy dzięki temu masz możliwość trenowania na różnych koniach?

MM: Regularnie jeżdżę cztery konie dziennie, a w roku szkolnym trzy. Dodatkowo wsiadam też na młode konie, a także na konie mojej mamy. Stoją też u nas konie hotelowe i rekreacyjne. Cieszę się, że mam możliwość jazdy na wielu wierzchowcach, ponieważ jest to zawsze kolejne doświadczenie.

095

KO: Pochodzisz z jeździeckiej rodziny, a Twoim trenerem jest mama. Rodzice są dla Ciebie największym wsparciem?

MM: Zdecydowanie. Trenuję z mamą i bardzo to lubię. Nawet jak coś pójdzie mi źle, to mama mówi mi co muszę poprawić, ale mówi mi też co zrobiłam dobrze, żebym się nie załamała (śmiech). Krzyczy tylko wtedy, jak popsuję wszystko. Głównie zwraca uwagę na dosiad i na to, jak pracuję z koniem. Skupiamy się na ćwiczeniach rozluźniających. Raczej nie mamy czasu skakać w domu, ponieważ co chwilę jesteśmy na zawodach i nie możemy przemęczać naszych koni. Dbamy o to, żeby miały siły na kolejne starty. Z tatą też czasami trenuję, ale to mama przeważnie jeździ ze mną na zawody, zna moje konie i wie, czego potrzebują. Rodzice bardzo mnie wspierają i robią wszystko, żebym się rozwijała, za co bardzo im dziękuje. Cieszą się, że mam pasję i nie naciskają też tak na szkołę. Trudno mi to wszystko połączyć, ponieważ co chwilę wyjeżdżam. Zawody rozpoczynają się w czwartek, musimy być w środę i często wyjeżdżamy nawet we wtorek. Wtedy jest problem z frekwencją i ciężko nadrobić wszystkie zaległości. Również w czasie wakacji tak naprawdę nie mam czasu, ani ochoty na odpoczynek od koni. W tym roku wakacjami były dla mnie Mistrzostwa Europy. Byliśmy we Francji i było tam naprawdę pięknie.

31659548 1825905714098463 450632602966032384 o

KO: Jakie jest Twoje marzenie? Czy widzisz swoją przyszłość związaną z jeździectwem?

MM: Udało mi się spełnić moje marzenie, jakim było dostanie się na mistrzostwa Europy, ale chętnie bym to powtórzyła (śmiech). Moim marzeniem jest po prostu dobrze jeździć konno. Chciałabym też trenować w przyszłości młodzież, pomagać tym, którzy chcą się wszystkiego nauczyć i zacząć jeździć na zawodach. No i przede wszystkim sama chciałabym startować w konkursach zaliczanych do światowego rankingu i wziąć udział w cyklu Global Champions Tour.

Fot. Asia Bręklewicz, Karol Rzeczycki, archwium prywatne


W tym tygodniu

  • HPPP Michałowice POL
    14-16.12.18
           
  • HZO1* Leszno POL
    14-16.12.18
           
  • CSI5* GCT Praga CZE
    13-16.12.18
           

Ranking PZJ (30.11.2018)

1. Jarosław Skrzyczyński 4653
2. Wojciech Wojcianiec 2866
3. Krzysztof Ludwiczak 2654
4. Michał Kaźmierczak 1960
5. Adam Grzegorzewski 1734
6. Maksymilian Wechta 1688
7. Jan Bobik 1634
8. Kamil Grzelczyk 1568
9. Andrzej Opłatek 948
10. Mściwoj Kiecoń 769
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (30.11.2018)

 51 Jarosław Skrzyczyński 1745
156 Wojciech Wojcianiec 1100
186 Krzysztof Ludwiczak 950
Nie masz jeszcze konta? Zarejstruj się!

Zaloguj się