
Konkurs zaliczany do Ligi Europy Zachodniej Pucharu Świata w Mechelen wygrał Belg Gilles Thomas.
Belgijski zawodnik, dosiadający sensacyjnej dziewięcioletniej klaczy Qalista DN, zaprezentował zapierający dech w piersiach przejazd w rozgrywce, zatrzymując zegar na 41,30 sekundy.
Jednak zwycięstwo to wydawało się wymykać mu z rąk, gdy strącił pierwszy element podwójnej kombinacji na przeszkodzie 4a. Dla młodej belgijskiej gwiazdy rozpoczęło się pełne napięcia oczekiwanie, a ponieważ w kolejce czekały trzy światowej klasy pary – z których dwie miały już na koncie zwycięstwo w konkursie zaliczanym do PŚ w tym sezonie – jego nadzieje na triumf wydawały się niemal całkowicie przekreślone.
Szwed Marcus Westergren, debiutujący w kwalifikacji Pucharu Świata, zachwycił doświadczoną publiczność już w pierwszej rundzie. On oraz elektryczny 11-letni ogier Airco de L’Esprit Z zaprezentowali fenomenalny przejazd, notując pierwsze zero konkursu startując jako 11 para z 40 zakwalifikowanych.
W rozgrywce z niełatwym pierwszym numerem startowym, duet ponownie emanował pewnością siebie i ogromnymi umiejętnościami, prezentując kolejny efektowny przejazd. Tym razem spadł jedynie drugi człon kombinacji, a czas 42,34 sekundy dał im wynik, który ustąpił jedynie Gillesowi Thomasowi. Tym samym szwedzka para zajęła drugie miejsce na podium, wyprzedzając Patricka Stühlmeyera i Baloutaire PS, których cztery punkty karne w czasie 44,05 sekundy zapewniły trzecią lokatę.
Zaledwie pięciu zawodników zdołało pokonać bezbłędnie parkur zaprojektowany przez Barta Voncka z Belgii, składający się z 13 przeszkód. Wyśrubowana norma czasu, trzy stacjonaty o wysokości 161 cm oraz wymagająca kombinacja – stacjonata 158 cm na jedną foule do szerokiego oksera 160 cm, a następnie na jedną foule do stacjonaty 160 cm – sprawiły, że czyste przejazdy w pierwszej rundzie były rzadkością.
Choć kombinacja oraz delikatna deska o wysokości 161 cm postawiona na pięć foulee przed nią odpowiadały za sporą część błędów, stopień trudności parkuru Voncka był tak wysoki, że każda z 16 przeszkód została strącona co najmniej kilkukrotnie w trakcie konkursu.
Przejazd Westergrena w rozgrywce z jedną zrzutką wydawał się podatny na poprawę. Jako kolejny wystartował Thomas na swojej dziewięcioletniej debiutantce w takim konkursie, klaczy Qalista DN. Para wykonała fenomenalny zakręt po okserze numer 10 w drodze do nowej stacjonaty numer 16.
Stamtąd krótki najazd na kombinację 4a i 4b wydawał się jedyną opcją dla tych, którzy chcieli liczyć się w walce o zwycięstwo. Jednak po wyjściu z zakrętu do elementu A Thomas musiał przyspieszyć, by dojechać do oksera, co sprawiło, że znalazł się nieco dalej od odbicia, niż by chciał. W efekcie dzielna klacz nie zdołała „dokryć” tylnej części i drąg spadł, wywołując głośne westchnienia i jęki zawodu wśród zaangażowanej, miejscowej publiczności. Cztery punkty karne, ale bardzo szybki czas 41,30 sekundy pozwoliły mu objąć prowadzenie – choć z niewielką wiarą w jego utrzymanie.

Stühlmeyer miał nieco płaski najazd na stacjonatę 16 i jego szanse na bezbłędny przejazd przepadły – drąg spadł, a on również ukończył z czterema punktami karnymi w wolniejszym czasie 44,05 sekundy. Konkurs zaczął zdawać się sprzyjać bardziej doświadczonym zawodnikom Pucharu Świata – Greve’owi i Deusserowi. Wiedząc, że czysty przejazd wcale nie gwarantuje zwycięstwa i biorąc pod uwagę ostatnią doskonałą formę startującej po nim kolejnej pary, Greve stanął przed taktyczną decyzją.
Postawił na dokładność zamiast ryzykownej szybkości, lecz gdy przedni drąg oksera 4a ponownie spadł, nie miał już szans nadrobić czasu. Wolniejszy przejazd z czterema punktami karnymi zepchnął go na czwarte miejsce, pozostawiając na placu ostatniego zawodnika. Daniel Deusser - zwycięzca trzeciego etapu w Weronie w zeszłym miesiącu – były numer jeden światowego rankingu wraz z 11-letnim ogierem Otello de Guldenboom – wyglądał na gotowego powtórzyć ten sukces w Mechelen, potrzebując jedynie czystego przejazdu.
Nekkerhal zamilkła, gdy Deusser prowadził swojego konia po parkurze rozgrywki, a wszyscy spodziewali się, że zepchnie młodego Belga z pierwszego miejsca. Gdy jednak przedni drąg na 4a ponownie dotknął ziemi, wszystkie spojrzenia skierowały się na zegar. Deusser nie tracił czasu, ale poświęcił prędkość w pogoni za upragnionym czystym przejazdem i mając przed sobą już tylko jedną przeszkodę, nie zdołał nadrobić straty do tempa Thomasa.
Belgijska publiczność nie kryła radości, gdy zegar zatrzymał się na 44,44 sekundy, plasując Deussera na czwartym miejscu. Oznaczało to, że ich młody bohater odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w konkursie zaliczanym do Pucharu Świata – i to na własnej ziemi, zaledwie 12 miesięcy po tym, jak był tak tu blisko triumfu z sensacyjnym Ermitage Kalone.
Thomas nie krył ulgi i radości z osiągnięcia tego niezwykłego sukcesu tak wcześnie w swojej karierze:
„Po takim roku to niesamowite zakończyć go w ten sposób! Dopóki nie wiedziałem, że wygrałem, byłem właściwie bardzo rozczarowany, bo wiem, że mój koń jest tak szybki i może trochę za bardzo zaryzykowałem na tej kombinacji” – powiedział Gilles Thomas.
Wyjaśniając swoją reakcję w chwili, gdy zdał sobie sprawę ze zwycięstwa, dodał: „Tak naprawdę nie patrzyłem, bo byłem przekonany w 99 procentach, że Daniel po prostu pojedzie na zero. Byłem więc rozczarowany, myśląc, że w zeszłym roku byłem drugi, a w tym może znowu. Odwróciłem się jednak i nagle było wokół mnie 20 osób krzyczących: gratulacje!”.
Na koniec pochwalił swoją wspaniałą klacz Qalistę: „Ona jest niesamowita. To jej pierwszy konkurs PŚ i ona go wygrywa. Gdziekolwiek jedziemy w tym roku, to dla niej zawsze pierwszy raz – wszystko jest nowe, a ona radzi sobie z tym z taką łatwością. Już wiele wygrała i myślę, że jeszcze bardzo dużo wygra!”.

Marcus Westergren był zachwycony swoim najlepszym w karierze wynikiem – drugim miejscem: „To niewiarygodne, zupełnie się tego nie spodziewałem! Wiem, że koń jest fantastyczny i zrobiłby dla mnie wszystko – jest po prostu wspaniały!” – powiedział z szerokim uśmiechem o swoim niezwykłym partnerze Airco de L’Esprit Z.
Westergren nie szczędził też pochwał dla zawodów w Mechelen oraz niezwykle kompetentnej i doceniającej publiczności. Zdawał się mówić w imieniu wszystkich, gdy wyraził odczucia tych, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu: „To niesamowite; bycie tam dzisiaj było czymś nieprawdopodobnym. Publiczność i wszyscy wokół byli wspaniali. Mieć takich ludzi dookoła, którzy naprawdę cię wspierają i cieszą się z twojego sukcesu, to coś bardzo wyjątkowego!” – podsumował.
Po siedmiu z trzynastu etapów Ligi Europy Zachodniej na czele klasyfikacji znajduje się Willem Greve z dorobkiem 52 punktów, przed Maxem Kühnerem (AUT) na drugim miejscu z 45 punktami oraz Danielem Deusserem z 38 punktami na trzeciej pozycji. Richard Vogel (GER) zajmuje czwarte miejsce z 36 punktami, tuż przed Julienem Epaillardem (FRA) na piątej lokacie.
Teraz rywalizacja przenosi się do Bazylei, gdzie szwajcarskie miasto będzie gospodarzem ósmego etapu 11 stycznia, inaugurując sportowe wydarzenia 2026 roku. Następnie centrum uwagi przeniesie się do Lipska, gdzie 18 stycznia odbędzie się dziewiąty etap, a później Amsterdam powita serię podczas dziesiątego etapu 25 stycznia.
Wyniki TUTAJ.
Klasyfikacja LEZ PŚ TUTAJ.
Źródło: inside.fei.org
Fot. FEI