Logo tylkoskoki

DSC05872 Kopiowanie

W poniedziałek 4 września na stronie PZJ ukazał się komunikat: „Zarząd PZJ na ostatnim swoim posiedzeniu przyjął uchwałę o następującym brzmieniu: Osoba Oficjalna podczas pełnienia funkcji oficjalnych na zawodach Kalendarza PZJ nie może pełnić żadnych innych funkcji podczas tych zawodów pod rygorem zawieszenia licencji.” Całość TUTAJ.

 

Jako osoba bezpośrednio zamieszana w sprawę, chciałbym zabrać głos i przedstawić Państwu swój punkt widzenia.

Na początku chcę zaznaczyć, że absolutnie nie uważam, że wszyscy i wszędzie powinni na zawodach łączyć funkcje. Wręcz przeciwnie, w wielu przypadkach jest to niemożliwe. Imprezy mają nie tylko różną rangę, ale i różną oprawę. Czasami ukierunkowane są bardziej na zawodników, czasami bardziej na kibiców. Osoby oficjalne nie tylko mają różne uprawnienia, ale i zróżnicowane kompetencje. Absolutnie nie uważam też, że ktoś kto nie jest czy nie był profesjonalnie związany z jeździectwem nie może być dobrym sędzią czy gospodarzem toru. Nie uzurpuję sobie prawa do łączenia funkcji. Wiem kiedy mogę, a kiedy nie mogę sobie na to pozwolić. Chcę tylko wykazać, że wprowadzony jednoznaczny, tak drastyczny zakaz chyba niepotrzebnie ogranicza swobodę działania ludzi, którym „chce się chcieć”.

Łączenie pewnych funkcji w sporcie jeździeckim, nie tylko na zawodach, ale również w innych jego dziedzinach, jest rzeczą bardzo naturalną. Dlaczego? Po prostu pewne osoby są w sport jeździecki zaangażowane od wielu lat. Często byli jeźdźcami, zostali trenerami, sędziami, gospodarzami toru, właścicielami ośrodków. Znają się na koniach, znają się na sporcie jeździeckim, a do tego często jest to nie tylko ich sposób na życie, ale przede wszystkim wielka życiowa pasja. Ale zostańmy przy zawodach, bo z tym związany jest problem, jaki powstał w miniony poniedziałek.

Przykłady można by mnożyć i spokojnie wykazywać, że w żaden sposób łączenie funkcji przez pewne osoby nie wpływa na obniżenie jakości imprez. Wręcz przeciwnie, czasami podnosi tę jakość. Jerzy Gontowiuk z Drzonkowa jest pracownikiem miejscowego WOSiR-u. Niejako w swoich obowiązkach pracy, na każdej tamtejszej imprezie wykonuje funkcje związane z kierownikiem stajni. Idzie mu to świetnie. Zna zawodników i zna konie. Ma doświadczenie (jest też doskonałym trenerem). Na tych samych zawodach pełni funkcję gospodarza toru lub jego asystenta. Kiedy jest asystentem na większych imprezach, pracuje u boku dobrych gospodarzy z Niemiec i może poprawiać swój warsztat. W momencie, kiedy rozpoczynają się konkursy, konie w stajni są już dawno rozstawione, a prace bieżące wykonują pracownicy niższego szczebla. Czy w tym rzecz, żeby któregoś z tych pracowników fikcyjnie wpisać w propozycje zawodów jako kierownika stajni?

Wiesław Laskowski na wielu zawodach, kiedy jest asystentem GT, zatrudniany jest jednocześnie jako kowal (bo to jego codzienny zawód). Funkcji kowala w uchwale nie wymieniono (aczkolwiek jest „itd.”). Przez trzy dni trwania imprezy dyżurny kowal podków przybija, w zależności od przebiegu zawodów i pogody, od 0 do 10. Jeśli na zwykłych ZO coś się zdarzy i musi on zejść w czasie konkursu ażeby podkuć, to może go zastąpić główny gospodarz toru, a jeśli by go nie było, nic nie pogorszy jakości imprezy, jeśli na przeszkody i pomocników na parkurze przez chwilę czujniejszym okiem spojrzy jeden z sędziów.

Marcin Konarski to organizator największych w Polsce imprez WKKW i jednocześnie gospodarz toru z najwyższymi międzynarodowymi uprawnieniami. Na wszystkich swoich imprezach jest gospodarzem toru - crossu, dyrektorem, a tak naprawdę organizatorem. Dlaczego to jest naturalne? Bo w organizacji zawodów WKKW to właśnie budowa crossu pochłania większość wysiłków związanych z ich przygotowaniem.

Daniel Miechowicz na ostatnie zawody SCPMK w Olszy przyjechał jako trener. Miał pod opieką jednego zawodnika i dwa konie. Jest człowiekiem bardzo aktywnym i ambitnym. Nudził się. W związku z tym podszedł do mnie i zapytał, czy może odbyć praktyki gospodarza toru. Przez trzy dni pracował z wielkim zaangażowaniem. Jego praca odpowiadała pracy dobrego asystenta. Czy trener, mający ze sobą na zawodach właśnie dwa konie (a nie 20), skoro spędza tam czas, nie może być jednocześnie asystentem gospodarza toru?

Agata Jarzycka jest pracownikiem Hipodromu Sopot. Jednocześnie jest jednym z najmłodszych w Europie sędziów z uprawnieniami Level 3. Nikt w FEI nie zakwestionował propozycji CSIO5*, w których ona widnieje zarówno jako Event Director jak i członek komisji sędziowskiej. Dostęp do takiej imprezy na pewno pozwoli jej na kolejny szybki awans sędziowski.

Jeźdźcy z północno-wschodniej Polski chyba nie potrafią sobie wyobrazić imprezy bez Zbigniewa Witkowskiego - człowieka obdarzonego wielką jeździecką wiedzą (były zawodnik, hodowca koni), który od kilkunastu lat jest doskonałym sędzią, a przy tym spikerem obdarzonym rzadko spotykanym poczuciem humoru.

Zupełnie odwrotna sytuacja jest w przypadku Andrzeja Cieślaka, jednego z najbardziej obecnie rozpoznawalnych spikerów polskich imprez jeździeckich. On, wciągnięty w jeździectwo przez swoją córkę, zaczął spikerować i podczas zawodów, na początku głównie w Lesznie, ujawnił się jego talent. Przebywając przez kilkanaście lat w loży z sędziami, bez problemu posiadł wiedzę sędziowską. Dziś ma pierwszą klasę sędziowską w skokach i chętnie zapraszany jest przez organizatorów jako sędzia i spiker.

Spikerem z pasją na Podkarpaciu jest też sędzia Magdalena Kryczka, a dalej, w różnych rejonach Polski, „gadających sędziów” można wymienić nieskończenie wiele.

Ponownie chciałbym podkreślić, że nie uważam, że na wszystkich imprezach sędzia powinien być spikerem. Jednak czy zapowiedzenie zawodnika przed wciśnięciem sygnału 45 sekund i powiedzenie po zakończeniu przejazdu jego wyniku w jakikolwiek sposób przeszkadza w rzetelnej sędziowskiej ocenie przejazdu?

Ten wątek zakończę stwierdzeniem: liczba mówiących sędziów w Polsce jest bardzo duża, a wyspecjalizowanych tylko w spikerowaniu jeździectwa ludzi można by policzyć na palcach jednej ręki.

I wreszcie moja skromna osoba (pewnie niektórzy posądzą mnie o brak skromności). Od 10 roku życia zakochany w jeździectwie. Byłem jeźdźcem, potem gospodarzem toru, a w 1999 roku zorganizowałem samodzielnie pierwsze zawody. Jedyne, co mi się na nich nie podobało, to komentarz spikera. Rok później sam wziąłem mikrofon do ręki. Okazało się, że ludziom podoba się to co mówię. Jednak do tego co potrafię dzisiaj droga była daleka: wiele godzin lekcji dykcji, ogrom zdobytej wiedzy, m.in. dzięki prowadzonemu od kilku lat portalowi TylkoSkoki, a wcześniej pracy dziennikarza w miesięczniku Świat Koni. Jako gospodarz toru, dojście do FEI Level 3 to też nie tylko międzynarodowe kursy, ale i wyjazdy na praktyki do Franka Rothenbergera, Wolfganga Meyera czy Uliano Vazzaniego.

Za każdym razem, kiedy decyduję się na łączenie funkcji, staram się przygotować do tego tak, żeby wszystko wykonać rzetelnie. Często wiąże się z tym pobudka o 5 rano czy celowe ominięcie fantastycznego riders party. Zawody są różnej rangi. Tarant Events to dzisiaj cały zespół osób uzupełniających się nawzajem. Od 2013 roku dzięki panu Romanowi Roszkiewiczowi mamy okazję organizować CSI4* w Poznaniu. Przez kilka lat na stanowisku gospodarza toru zatrudniałem kolegę z Niemiec, ale wiedząc, że muszę rozwijać się również w tej dziedzinie, biorąc przykład z kolegi Marcina Konarskiego, postanowiłem, że w tym roku na tej imprezie będę również gospodarzem toru. Najpierw skonsultowałem to z panem Roszkiewiczem. Odpowiedział: „Może pan to robić pod warunkiem, że wszystko będzie ok. Również spikerka, która jest częścią pana wydarzeń.”

Choć ani formalnie w propozycjach, ani w kolorowym programie nie byłem wpisany jako dyrektor tej imprezy, to de facto wykonałem całą pracę związaną z jej przygotowaniem.

Już w czasie samych zawodów część obowiązków zdjęła ze mnie żona. Jako gospodarz toru stawiałem parkury tylko czterogwiazdkowe. Gospodarzem toru przed południem na CSI1* i CSIYH był Arkadiusz Weckwert, który po świeżo odbytym kursie mógł zadebiutować na międzynarodowej imprezie.

Pochwały za najważniejsze konkursy (projektowałem je po raz pierwszy) spływały od wielu znaczących zawodników, jak chociażby zdobywcy Pucharu Świata i medalisty ME Szwajcara Beata Mandli. Ale ta praca nie byłaby dobrze wykonana, gdyby nie cały zespół asystentów, moich kolegów, którzy nie tylko wykonywali czarną robotę na parkurze, ale brali udział w codziennych zebraniach, na których dopracowywaliśmy szczegóły do wymyślonych przeze mnie wiele tygodni wcześniej tras. Spikerem większości konkursów był Grzegorz Hałasik z radia Merkury. Ja spikerowałem tylko konkursy, które w prime time gromadziły na poznańskiej Woli po kilka tysięcy ludzi. Czy w jakiś sposób łączenie przeze mnie aż trzech funkcji obniżyło jakość tegorocznego CSI w Poznaniu? W raporcie sędziego delegata FEI takich uwag nie było. Wręcz przeciwnie, pani Ganna Skabard (ma uprawnienia nie tylko sędziowskie, ale i gospodarza toru) pozytywnie oceniała parkury jak i wyrażała podziw dla ekspresji, jaką wkładam w spikerowanie.

002

Przykłady można znaleźć też za granicą. Marinus Vos, którego miałem okazję poznać na ME Pony w Jaszkowie (byłem też u niego na praktykach w Holandii), na zawodach organizowanych w Wierden jest człowiekiem orkiestrą: dogląda organizacji, buduje parkury, równa traktorem podłoże i jeszcze czasami pobiegnie na rozprężanię. Na ostatnich Mistrzostwach Litwy sędzia główna Regina Grazuliane była jednocześnie spikerem. Trzeba dodać, że w niektórych konkursach (np. speed and music) korzystała ze wsparcia komentatora showmana.

Nieco inną sprawą jest łączenie podczas zawodów oficjalnych funkcji z rolą trenera czy opiekuna zawodników i koni. Podnoszona jest tutaj zasada fair play. Trzeba się z tym zgodzić, ale tylko w momencie, kiedy działanie osoby oficjalnej jest w stanie stworzyć lepsze warunki rywalizacji dla kogoś, z kim się jest związanym. Może to nastąpić na etapie projektowania i budowy parkuru lub crossu albo w przypadku sędziego ujeżdżenia. Bezwzględnie ta zasada powinna obowiązywać przy imprezach wysokiej rangi typu mistrzostwa Polski. Ale jej wdrożenie na niższym szczeblu może spowodować dla środowiska ogromne problemy. Bo to właśnie ludzie, którzy zajmują się treningiem koni i ludzi, mają olbrzymią wiedzę, którą mogą przełożyć na dobre pełnienie obowiązków gospodarza toru. WKKW, gdzie oprócz walorów stricte sportowych crossu, liczy się bezpieczeństwo ludzi i koni, zatrudnianie fachowców najwyższej klasy jest niezmiernie istotne. Czy możemy pozwolić sobie na to aby tacy fachowcy jak Bogusław Jarecki, Krzysztof Rafalak czy Tomasz Kowala musieli wybierać pomiędzy tym, czy są w danej chwili delegatami technicznymi czy trenerami? Sam fakt rozprężania zawodników w czasie zawodów w żaden sposób nie kłóci się z zasadą fair play. Inną kwestią jest sprawa, czy np. sędzia ma czas w trakcie zawodów opuścić lożę sędziowską i udać się na rozprężalnię. Często ma, bo pracuje określoną liczbę godzin (rotacja sędziów) i to, co robi w przerwie, jest jego prywatną sprawą. Tu wiele zależy zarówno z polityki związku jak i organizatorów w zakresie liczby zatrudnianych sędziów.

Na zakończenie, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, związaną z wprowadzoną uchwałą. W jaki sposób sędzia delegat PZJ będzie miał ocenić co jest, a co nie jest podejmowaniem innych funkcji? Czy takie coś następuje w momencie, kiedy ktoś wpisany jest na dwóch pozycjach w propozycjach zawodów (niektórych z wymienionych w uchwale funkcji nie zawiera druk propozycji)? Czy też z kolei każde wzięcie do ręki mikrofonu będzie traktowane jako spikerowanie? Czy przejście przez rozprężalnię i rzucenie do zawodnika ze swojego klubu jednej uwagi będzie traktowane jako rozprężanie? Czy wejście wieczorem do stajni, ażeby sprawdzić czy działa światło, będzie traktowane jako praca kierownika stajni? Czy ustawienie fotokomórek będzie określane jako czynność związana z obsługą komputerową i pomiaru czasu? Te przykłady można by tu wymieniać jeszcze bardzo długo.

Jedno jest pewne przy rosnącej liczbie imprez w Polsce (patrz opublikowane dziś zgłoszenia zawodów międzynarodowych) - dla dobrych fachowców pracy na zawodach w kraju nie zabraknie.

Szymon Tarant


W tym tygodniu

  • TSTV - Adam Zawodowiec POL
    01.06.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965