Logo tylkoskoki

13412962 1263563476995060 4990553610120319489 n

Ich zadaniem jest szukanie prawdziwych diamentów. Mowa tu o diamentach wśród setek młodych koni. Kupowane i hodowane przez zagranicznych biznesmenów, jako 3-latki, a czasami jako źrebaki, coraz częściej trafiają do Polski. Cel jest jeden. Znaleźć spośród nich takie, który trafią w ręce najlepszych zawodników na świecie. Widzimy te niesamowite zwierzęta na parkurach konkursów Grand Prix, ale nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, ile lat pracy wymagało od kogoś to, by konia do tego przygotować. Jak się okazuje, coraz częściej tymi osobami są właśnie polscy jeźdźcy. Jak to wygląda, pokazujemy na przykładzie trzech stajni: Sławomira Uchwata, Łukasza Krajewskiego i Michala Przybeckiego.

Zacznijmy od kontaktów

Osiem lat temu Sławomir Uchwat chcąc doszkolić się jako jeździec, trafił do holenderskiego zawodnika i właściciela stajni Marcela De Boera. Ten, widząc jak polski zawodnik jeździ, dał mu przy okazji w trening kilka swoich koni, które przyjechały do podkarpackiego Glinika. Kiedy wróciły do Holandii, sprzedały się bardzo dobrze.

IMG 6031

Historia niezwykłego, 24-letniego kuca, który mimo tego, że swoją sportową karierę rozpoczął w wieku 9 lat, zawojował niejedne mistrzostwa i Puchary Polski. Skoczna, waleczna, szybka, diablica, która niejednego potrafiła zniechęcić do jeździectwa, a tych, którzy utrzymywali się na jej grzbiecie pociągała do zwycięstwa. Poznajcie Sulimę!

037

W drugiej części rozmowy, Małgorzata Siergiej opowiada nam o swoich ulubionych liniach żeńskich, o księgach, do których zapisuje wyhodowane w Żelichowie konie, stanie polskiej hodowli i o tym, skąd pomysł na nazwę i przydomek dla koni „Red Wine".

Karina Olszewska: Co jest najważniejsze w hodowli koni?

Małgorzata Siergiej: Najważniejsze są matki i rodziny, z których pochodzą. Długie lata zajęło nam kompletowanie materiału żeńskiego. W tej chwili mamy matki z linii żeńskich: francuskich, holenderskich, belgijskich, niemieckich i polskich. Niektóre klacze udało się kupić dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności, inne z trudem zdobyliśmy. Nasze matki pochodzą m.in. z linii żeńskich ogierów Alme Z, For Pleasure, Caretino, Le Tot de Semilly, a także z najsłynniejszych w Europie dwóch linii - Querly Chin i Nifrane.

KO: Na jakiej zasadzie dobiera Pani ogiery do swoich klaczy?

MS: Wpływa na to wiele czynników. Generalnie od jesieni planuję przyszłoroczne kojarzenia. Szukam ogierów, które powinny poprawić pożądane cechy. Sprawdzam, które linie dobrze się ze sobą łączą. Lubię używać młodych, nowych na rynku ogierów. Jest to obarczone wyższym ryzykiem, ale zwiększa też szanse na szybszy postęp hodowlany. Trzeba znać swoje klacze, aby wiedzieć jakie ogiery do nich pasują. Najlepszym wyznacznikiem jest potomstwo. Bardzo rzadko powtarzam kojarzenia, raczej szukam nowych rozwiązań. Oczywiście czasem warto powrócić do udanego połączenia. W przyszłym roku na przykład, oczekujemy pełnego brata lub siostry Verso.

Siergiej

Pierwsza część rozmowy z Małgorzatą Siergiej, która opowiada nam o powstaniu Hodowli Koni Red Wine, o jej największej pasji i codziennej pracy, historiach związanych z Inferno, Casquellem czy NC Verso Red Wine i o tym, jak ważne jest, by koń trafił na odpowiedniego jeźdźca.

Karina Olszewska: Na początku chciałabym pogratulować kolejnego wyhodowanego przez Panią konia, który z sukcesem został sprzedany do światowej sławy zawodniczki, Edwiny Tops-Alexander. Mowa oczywiście o 9-letnim Casquellu, który w sezonie halowym rozpoczął starty pod Jarosławem Skrzyczyńskim. Czy od początku widziała w nim Pani przyszłą gwiazdę?

Małgorzata Siergiej: Jarek i Angelika Ojczenasz zrobili mi wspaniałą niespodziankę. Mimo że byliśmy w stałym kontakcie, to nie pisnęli o sprzedaży ani słowem, dopóki nie była ona w 100% pewna. Casquell jest po Casallu – topowym ogierze. Miałam okazję oglądać go na żywo, gdy miał 6 lat i już wtedy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Matkę Casquella kupiliśmy w Holsztynie, kiedy miała 2 lata. Nie pochodziła z wiodących linii żeńskich, ale miała ciekawy rodowód i mnie zainteresowała. Była w nowoczesnym typie konia sportowego, który silnie przekazuje. Bardzo mi do siebie pasowali, ponieważ ich cechy się uzupełniały. Tak wyszedł niepozorny Casquellek. Był bardzo fajnym koniem od samego początku, ale niestety jako źrebak, w czasie intensywnego wzrostu, doznał przykurczu ścięgna. To spowodowało zmianę w ustawieniu kończyny i w efekcie kopyto zrobiło się sztorcowe. Przez to za bardzo nikt nie chciał go kupić. Zależało mi żeby chodził w sporcie, bo wiedziałam, że ma potencjał. Chciałam, żeby trafił w dobre ręce, które pokażą jego możliwości na parkurze. Angelika bardzo dobrze jeździ i promuje młode konie. Udało mi się ją namówić, żeby go kupiła. Casquell miał wtedy dopiero 3 lata. Angelika doprowadziła go do poziomu krajowego Grand Prix. Przez jej kontuzję koń trafił do Jarka, ponieważ nie chciała, żeby Casquell w tym czasie przerwał trening. Miała go odebrać po dwóch miesiącach, a tu proszę, taka niespodzianka. Jestem bardzo ciekawa, co dalej będzie się działo z tym koniem i jak potoczy się jego kariera.

Amelia Moscicka

W wieku 12 lat przeprowadziła się z Poznania do Abu Dhabi. Po kilku miesiącach, dzięki zaangażowaniu jej mamy, dołączył do niej jej największy przyjaciel, wałach C. Teraz, mieszka i trenuje w Dubaju pod okiem członka kadry narodowej Emiratów Arabskich, Arifa Ahli i osiąga świetne rezultaty w konkursach juniorskich na międzynarodowych zawodach. Jak wygląda życie Polki w Dubaju i jak wygląda jeździectwo w Emiratach?

Autor: Karina Olszewska

W 2015 roku mama Amelii, Agata Mościcka dostała ofertę pracy w Abu Dhabi. Jest neonatologiem i zajmuje się dziećmi urodzonymi przedwcześnie. Jak sama mówi, nigdy by pracy w tak odległym kraju nie przyjęła, gdyby nie słowa 12-letniej wtedy córki: „pojadę z Tobą na koniec świata”. W Polsce Amelia zostawiła swojego konia, szkołę i treningi. - Dlatego pierwsze zarobione pieniądze przeznaczyłam na transport jej konia. Wiedziałam, jakie to dla niej ważne - mówi Agata.

Skrzyczyński Kiecoń

Trzynasty raz z rzędu Klub Jeździecki Agro-Handel Śrem okazał się najlepszy w rankingu Polskiego Związku Jeździeckiego w konkurencji skoki przez przeszkody. Zawodnicy w zielonych frakach od lat nie mają sobie równych w Polsce, do tego ich lider Jarosław Skrzyczyński to zawodnik , który z powodzeniem konkuruje z najlepszymi na świecie.

089

Przez sześć dni w tygodniu, przeważnie już od ósmej rano siedzą na pierwszym koniu. Czyszczą, siodłają, lonżują, wypuszczają konie na padok, karuzelę, jeżdżą ujeżdżeniowo, skaczą. Dla nich to chleb powszedni - „zwykła” praca. Mowa o zawodnikach? Nie tym razem. Jak wygląda praca berajtra opowiadają nam: Asia Grabowska, Piotr Łukaszewski i Vitali Cherednik.

126

Przedstawiamy dziesięciu najlepszych polskich skoczków mijającego sezonu według rankingu Polskiego Związku Jeździeckiego.

Skrzyczyński final3

W ostatnim rankingu WBFSH ogierów używanych w hodowli koni do skoków przez przeszkody na pierwszym miejscu (po spektakularnym awansie z pozycji 8 w 2016) znalazł się meklemburski Chacco Blue. Jego potomkowie zebrali najwięcej punktów w konkursach zaliczanych do Longines Rankings w okresie październik 2016 – wrzesień 2017. Jaki był sam Chacco, jakie cechy przekazuje swojemu potomstwu, jakie są najlepsze konie po nim i co sądzą o nich i o ich ojcu zawodnicy ich dosiadający? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w naszym artykule. O koniach po Chacco Blue mówią: Alois Pollmann-Schweckhorst, Jarosław Skrzyczyński, Mariann Hugyecz, Krzysztof Okła i Tadeusz Koza.

Autorzy: Jakub Michalak i Szymon Tarant (artykuł powstał w grudniu 2017 roku).

Nieżyjący już Chacco Blue to gniady ogier rasy meklemburskiej, urodzony w 1998 roku. Jego hodowcą był Karl-Heinz Kopp, który doskonale wybrał mu rodziców – ojcem został Chambertin po Cambridge, a matką Contara po Contender. W jego rodowodzie aż trzykrotnie znajdziemy ojca ponad 50 reproduktorów i setek koni sportowych, ogiera Cor de la Bryere.

Kariera sportowa

Chacco Blue miał niebywałe szczęście do jeźdźców, którzy go dosiadali. Niemal od początku kariery był w treningu u profesjonalnych zawodników takich jak: Cameron Henley (popularny jeździec z Irlandii), David McPherson, Manuel Fernandez Saro, Alois Pollmann-Schweckhorst, czy Andreas Kreuzer.

marek skrzypczyk

- Wyjazd na zawody był kiedyś nie lada wyzwaniem. Nie było przecież koniowozów i transport odbywał się pociągiem. Braliśmy konie ze stajni i szliśmy na stację kolejową. Ładowaliśmy je do wagonu towarowego. W każdym mieściło się do ośmiu koni. Czekaliśmy aż włączą skład i wyruszaliśmy w podróż, która często trwała nawet pięć dni, zależy, gdzie były zawody. Jechaliśmy całą grupą, oczywiście razem z końmi. Spaliśmy na sianie, pod kocami. Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce, często mieliśmy do pokonania jeszcze kilka kilometrów, dlatego wskakiwaliśmy na konie i jechaliśmy na miejsce. Po zawodach, powrót do domu trwał kolejne cztery dni. Nie było to więc takie proste. W tej chwili ładujemy konia do koniowozu albo do samolotu i zaraz możemy być na drugim końcu Europy - wspomina Marek Skrzypczyk.

Autor: Karina Olszewska

Marek Skrzypczyk urodził się w 1944 roku. Swoją przygodę z jeździectwem rozpoczął w wieku 16 lat, w Stadzie Ogierów w Bogusławicach. Kilka lat później zdobył srebrny medal mistrzostw Polski w ujeżdżeniu na koniu Herszt. Andrzej Osadziński, dyrektor Stada Ogierów, powierzył Markowi strategiczne zadanie. Miał stworzyć sekcję jeździecką. - Do dyspozycji mieliśmy 180 ogierów, także było w czym wybierać. Wtedy, przy wszystkich Stadach i Stadninach tworzone były kluby i sekcje.


W tym tygodniu

  • HZO2* HPP Leszno POL
    14-17.03.19
           
  • CSI3* Arezzo ITA
    12-17.03.19
           
  • CSI2* Lier BEL
    14-17.03.18
           
  • CSI4* Vejer de la Frontera ESP
    12-17.03.19
           
  • CSI5* 's-Hertogenbosch NED
    14-17.03.19
           

Ranking PZJ (31.01.2019)

1. Jarosław Skrzyczyński 4683
2. Krzysztof Ludwiczak 2916
3. Wojciech Wojcianiec 2774
4. Adam Grzegorzewski 1990
5. Michał Kaźmierczak 1960
6. Jan Bobik 1798
7. Kamil Grzelczyk 1568
8. Maksymilian Wechta 1471
9. Andrzej Opłatek 1164
10. Grzegorz Kubiak 821
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (31.01.2019)

 53 Jarosław Skrzyczyński 1750
158 Krzysztof Ludwiczak 1065
161 Wojciech Wojcianiec 1060
Nie masz jeszcze konta? Zarejstruj się!

Zaloguj się