Logo tylkoskoki

DSC05218

Agnieszka Olszewska - zawodniczka i organizatorka zawodów w Klubie Jeździeckim Osadkowski. Opowiada nam o planach na rok 2018, o trudnościach w organizacji takich imprez jak mistrzostwa Polski, Silesia Equestrian, a także przyszłorocznych mistrzostwach kucy, a przede wszystkim o tym, jak to się stało, że z Gdańska trafiła do Jakubowic.

TylkoSkoki: Od wielu lat jest Pani kojarzona z Klubem Jeździeckim Osadkowski i ośrodkiem w Jakubowicach. Chcielibyśmy się dowiedzieć, jak Pani tam trafiła?

Agnieszka Olszewska: Życiem rządzą przypadki i tak też było tym razem. Właśnie kończyłam pracę w stajni sportowo-hodowlanej u państwa Wilskich pod Gdańskiem i przypadkiem wybrałam się na zawody do Olszy. Tam spotkałam Piotra Morsztyna, który opowiedział mi o nowym projekcie w Jakubowicach. On był odpowiedzialny za złożenie zespołu i ułożenie planu dla KJ Osadkowski. Zdecydowałam się, że pojadę zobaczyć obiekt. Wtedy składał się on z pięknej stajni rekreacyjnej, a cała reszta dawnego PGR-u przedstawiała się jak jedna wielka ruina. Tak naprawdę tylko ze względu na wzajemne zaufanie, rozmowy i przedstawioną przez Piotra wizję spakowałam się i w 2010 roku przeprowadziłam na drugi koniec Polski. To był szczęśliwy traf i jak na razie moja najlepsza, życiowa decyzja.

DSC03239

Zdjęcie: Widok w 2011 roku na dzisiejszą stajnię sportową i strefę VIP przy arenie głównej hipodromu w Jakubowicach. Agnieszka skacze na Osadkowski Darpol - dziś jednym z jej podstawowych koni.

TS: Początkowo zatrudniona została Pani jako berajter dla Piotra Morsztyna. Jak wyglądała Pani droga zawodowa od jeźdźca do menadżera?

AO: Kiedy przyjechałam do Jakubowic, moim zadaniem było nie tylko jeżdżenie młodych koni, ale też sprawowanie pieczy nad obiektem. Piotrek stacjonował w swojej stajni, która jest oddalona o 70 km. Menadżerem i trenerem od początku był śp. Marcin Klupś. Jest to zdecydowanie największy kreator jeździeckiej części Jakubowic. Wcześniej, tworzył on między innymi ośrodek w Machnicach, a także organizował takie zawody jak CSI we Wrocławiu. Zawsze robiliśmy wszystko razem i to on uczył mnie wszystkiego. Gdy go zabrakło, to w naturalny sposób przejęłam jego menadżerską funkcję.

DSC03113

Zdjęcie: Skoki pod czujnym okiem „Sierżanta” Marcina Klupsia - 2011 rok.

TS: Jak obecnie wygląda podział pracy całego ośrodka w Jakubowicach?

AO: Na terenie ośrodka Jakubus istnieją trzy działy - hotel Jakubus, któremu przewodzi Władysław Osadkowski, gospodarstwo rolne pod wodzą Bogusława Polaka (jednocześnie prezesa KJ Osadkowski) i konie - zarówno sportowe, jak i rekreacyjne. Są to tak naprawdę niezależne firmy, które ze sobą ściśle współpracują. Ja jestem menadżerem działu końskiego. Podczas zawodów, kooperacja znacząco się zacieśnia, a ja jestem swego rodzaju „zleceniodawcą” dla poszczególnych działów. Nad całością czuwa rodzina państwa Osadkowskich. Podczas wspólnych spotkań określamy ogólny plan działania dla wszystkich.

TS: Czy mogłaby Pani opisać swój przykładowy „dzień z życia”? 

AO: Dzień rozpoczynam od biura, bo w odwrotnej kolejności nigdy nie będę miała już na to siły (śmiech). Spędzam tam 3-4 godziny, a następnie pracuję z końmi. Mam ich w treningu 10. Zimą jeżdżę w pełnym wymiarze, a latem, kiedy trwa sezon zawodów to ciężko mi wsiąść na więcej niż trzy konie dziennie. Wtedy bardzo pomaga mi Tomek Gałczyński, który jest bardzo dobrym zawodnikiem i stacjonuje tu ze swoimi wierzchowcami. 
Kiedy decydowaliśmy się o przejęciu przeze mnie funkcji menadżera, to moim jedynym warunkiem była możliwość pozostania jeźdźcem. To daje mi siłę i motywację do pracy. Teraz śmieję się, że jeżdżę konno dla przyjemności, bo większość czasu pochłaniają sprawy organizacyjne.

044

TS: Ma Pani dyplom trenera II klasy i menadżera sportu ukończony na AWF-ie w Gdańsku. Czy wtedy przypuszczała Pani, że tak bardzo funkcja menadżerska się przyda?

AO: Wtedy kompletnie nie sądziłam, że rzeczywiście tym będę się w życiu zajmować. Kiedy stanęłam przed koniecznością wyboru studiów, akurat otwarto taki kierunek. Często w tym wieku młodzi jeźdźcy mają dylemat czy chcą dalej jeździć konno czy nie. Ja nigdy tego problemu nie miałam. Od zawsze jeździłam i nie musiałam się zastanawiać czy chcę to robić dalej. Jak nadarzała się okazja, to po prostu z niej korzystałam.

TS: Gdzie stawiała Pani swoje pierwsze jeździeckie kroki?

AO: Pochodzę z Gdańska i zaczynałam w Otomińskim Klubie Jeździeckim. Następnie jeździłam w Pomorskiej Lidze Jeździeckiej i w Sopocie. Zawsze najważniejsze dla mnie było to, by jeździć jak najwięcej. Miałam konie od różnych właścicieli, a chyba najciekawszym z nich była arabska klacz Niniwa. To niesamowita historia, bowiem dwa razy zdobyłyśmy mistrzostwo Europy koni arabskich w skokach przez przeszkody. Trzeba tu podkreślić, że arab był wzrostu pony, a skakał przeszkody 140 cm.

TS: Wróćmy jeszczę do Jakubowic. Kto pomaga Pani przy organizacji zawodów?

AO: Bazujemy na zespole naszych stałych pracowników. Jednak jest też grono przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Przy zawodach pomagają nam dziewczyny z północy Polski - Kamila Tworkowska, która pełni rolę rzecznika prasowego i Kasia Becker. Organizacja zawodów przychodzi nam coraz łatwiej, ponieważ już każdy wie, co należy do jego zadań. Moja funkcja to dyrektor zawodów i jestem odpowiedzialna za tworzenie wizji, które potem musimy zrealizować. Pierwszego sezonu Silesii aż nie chcę sobie przypominać (śmiech), jednak teraz machina wskoczyła na swoje miejsce.

Bardzo ważne jest też dla mnie wsparcie, które daje mi moja luzaczka Karolina Skrobańska. Mogę na niej polegać w stu procentach i porozumiewamy się ze sobą już bez słów. Dodatkowo, olbrzymią część obowiązków przejmuje na siebie Arek Suczyński, mój wieloletni partner. Bez nich ta cała układanka nie miałaby szans się utrzymać.

Silesia 2016 33

TS: Jak udaje się Pani podczas zawodów pogodzić obowiązki dyrektora i zawodnika?

AO: Staram się ograniczyć obowiązki jeździeckie i skupić się w pełni na organizacji. Konie wtedy są na drugim miejscu. Przez ostatnie lata nauczyłam się, że podczas robionych przeze mnie zawodów, nie powinnam startować na wszystkich koniach, szczególnie na tych trudniejszych. Kiedy jestem osobą odpowiedzialną i przez cały czas mam przy sobie krótkofalówkę, to niestety nie jestem w stanie skoncentrować się w pełni na starcie. Ale wiem, że zawsze mogę polegać na Skarbcu. To póki co koń mojego życia. Znam jego każdy ruch, nastrój, każdy szczegół. Na nim jeździ mi się łatwo, bo czuję go w stu procentach. Więc mogę sobie pozwolić na przejazdy podczas Silesii.

TS: W 2018 roku do waszego kalendarza wchodzi nowa impreza. Skąd pomysł, żeby wystąpić o organizację mistrzostw „kucykowych” dzieci i młodzieży?

AO: Staramy angażować się tam, gdzie można zrobić coś dobrego dla jeździectwa w Polsce. Przykładowo, organizujemy zawody w ujeżdżeniu mimo, że na co dzień nikt u nas się tym nie zajmuje. Po prostu widzieliśmy potrzebę dla tej konkurencji i tak samo jest teraz z kucami. Mamy doświadczenie w imprezach dla dzieci i młodzieży i zobaczyliśmy, że jest to ogromna grupa wspaniałych ludzi. Ci zawodnicy wcale nie mają zbyt wielu okazji, żeby startować w profesjonalnych ośrodkach. Skoro takim dysponujemy i pojawiła się okazja, by zorganizować imprezę rangi mistrzowskiej to czemu nie? Dodatkowo, nasza infrastruktura jest idealna dla całych rodzin, które przyjeżdżają na takie zawody. Jakubowice to dobre miejsce na wakacyjną imprezę, mamy wygodne hotele, dobrą kuchnię, plaże, staw i wiele innych atrakcji.

Silesia 2016 39

TS: Dwa tygodnie CSI, potem mistrzostwa Polski i mistrzostwa kucy. Nie boicie się zbyt dużej koncentracji imprez w krótkim czasie?

AO: Taki wyszedł układ kalendarza. Wiemy, że nie będzie to dla nas łatwy rok, dlatego już się do niego szykujemy. Wszystko przez to, że w 2018 roku mistrzostwa świata odbędą się we wrześniu. Na ten sam miesiąc zaplanowany był termin mistrzostw Polski, który wydawał się nam optymalny, nie pozwoliłby polskim zawodnikom na udział w najważniejszej światowej imprezie. Dlatego zdecydowaliśmy się przenieść nasze zawody na sierpień. Czy to będzie dobra decyzja? Czas pokaże.

TS: Czy planujecie nowe udogodnienia dla jeźdźców, kolejne inwestycje, a może zwiększenie rangi Silesii?

AO: Silesia to już impreza kompletna, która znalazła swoje miejsce w kalendarzu i w grupie zawodników, którzy do nas przyjeżdżają. Nie mamy parcia, żeby dążyć na siłę do jeszcze lepszych jeźdźców ze światowej czołówki. To w końcu CSI3*, a takich imprez w sezonie letnim jest mnóstwo. Cieszymy się, że przyjeżdża do nas wielu młodych, zdolnych zawodników. Poziom sportowy jest bardzo wysoki, a jednak zachowujemy sympatyczny klimat wakacyjnego wydarzenia.

25398700 1758255701146226 4441368292307900843 n

Dodatkowo przed nami impreza kucykowa, czyli nowy grunt, który będziemy badać i zobaczymy, jak to się rozwinie. Chciałabym też zmieścić w kalendarzu więcej imprez regionalnych. Widzimy bardzo dużą potrzebę w organizacji małych zawodów. Chcemy, by młode konie i młodzi zawodnicy mogli startować na odpowiednich warunkach.

Jeśli chodzi o nasz obiekt, to chcemy go cały czas unowocześniać, poprawiać jakość imprez i ich dostępność dla zawodników. Mamy cały czas plany rozbudowy, ale dotyczące głównie zaplecza technicznego i hotelowego. Plac konkursowy pozostanie jeden.

TS: Podczas Cavaliady w Poznaniu dostała Pani zaproszenie do panelu marketingowego Horse Business Academy, obok organizatorów takich zawodów jak CSIO5* Sopot czy Cavaliada. Czy było to dla Pani nobilitujące?

AO: Czułam się bardzo doceniona i mocno zestresowana. Stałam koło wielkich organizatorów i chciałam jak najlepiej wypaść. To było olbrzymie przeżycie i wielka nauka. Dziękuję zespołowi HB za zaufanie. To było jedno z większych przeżyć w mojej menadżerskiej karierze.

DSC01381

TS: Jako że przed nami nowy rok czy podzieli się Pani z nami swoimi postanowieniami i celami na przyszły rok?

AO: Moim długofalowym celem jest start w mistrzostwach Polski seniorów i marzę, by zrobić to na „własnym” parkurze. W 2018 wiem, że niestety jest na to za wcześnie, ale może uda się w ostatnim roku kontraktu na organizacje MP w Jakubowicach [2020]. Jeśli się nie uda wtedy wystartować, to chyba będziemy musieli przedłużyć ten kontrakt! (śmiech).

Życzę wszystkim udanego sezonu. Naszemu zespołowi życzę udanej realizacji tych wszystkich szalonych planów. No i oczywiście trzymam kciuki, żeby nad Jakubowicami cały czas świeciło słońce, szczególnie podczas zawodów.

Rozmawiała Karina Olszewska.

Fot. Asia Bręklewicz, Sweetieisafruit, Julia Świętochowska, archiwum Agnieszki Olszewskiej


W tym tygodniu

  • TSTV - Kapitan - jeździec, trener, menedżer POL
    25.05.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965