Logo tylkoskoki

DSC 7848

Wywiad ze złotą medalistką HPP młodych jeźdźców i srebrną medalistką kategorii juniorów. Nina Milczarek opowiada nam o swoich ukochanych koniach i początkach jeździeckiej kariery, o trenerze Andrzeju Głoskowskim, startach w juniorskich CSIO i planach na wygranie tegorocznych mistrzostw Polski.

Karina Olszewska: Weszłaś w sezon otwarty z pozycji lidera rankingu juniorów Polskiego Związku Jeździeckiego dodatkowo, zostałaś powołana do kadry narodowej i po raz pierwszy w karierze zaczęłaś startować w międzynarodowych zawodach dla kategorii młodzieżowych. Jak ważne są dla Ciebie starty w barwach Polski?

Nina Milczarek: Po raz pierwszy w juniorskim Pucharze Narodów wzięłam udział podczas zawodów w Zduchovicach. Było to dla mnie spełnieniem marzeń! Myślę, że mogę ten debiut zaliczyć do udanych. Pierwszy nawrót Pucharu Narodów pokonałam bezbłędnie. Niestety w drugim miałam zrzutkę, ale już pomińmy szczegóły (śmiech). W Lamprechthausen przeze mnie przydarzyła się zrzutka dosłownie na ostatniej przeszkodzie. To wszystko dlatego, że już widziałam siebie po drugiej stronie i zabrakło zdecydowanego dojazdu i decyzji.

W drugim nawrocie nie było już tak kolorowo, bo przez jedną zrzutkę posypała się reszta drągów. Nie potrafiłam sobie poradzić z emocjami i z powrotem po błędzie wejść w rytm jazdy. Tak czy inaczej, jestem bardzo szczęśliwa, że mogę startować w międzynarodowych zawodach. To był cel, do którego tak długo dążyłam. Każdy start to inny parkur i nowe wyzwania. Cieszę się, że mogę się rozwijać, wyjeżdżać za granicę i zdobywać nowe doświadczenie. Bycie członkiem kadry jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem.

medalisci hpp 2018 mj

KO: Masz za sobą bardzo udany sezon halowy, którego zwieńczeniem były dwa medale Pucharu Polski - srebro w Twojej kategorii juniorów i złoto w młodych jeźdźcach. Skąd taka decyzja, by startować w dwóch kategoriach?

NM: Od początku stawialiśmy z trenerem na starty w kategorii juniorów. Podczas kwalifikacji, konkursy młodych jeźdźców wypadały zawsze w niedzielę, więc zamiast jeździć juniorski parkur 135 cm, jechałam ten wyższy, na poziomie 140 cm. Traktowałam te przejazdy bardziej treningowo. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że tak dobrze będzie mi szło! Myślę, że był to efekt mojego luźniejszego podejścia do sprawy. Bardziej przejmowałam się juniorami, przez co wyniki miałam w nich trochę gorsze. W finale Halowego Pucharu Polski nie planowałam startować w młodych jeźdźcach, jednak chciałam spróbować. Trener powiedział, że jeśli będę bezbłędnie jeździć juniorów, to mogę też pojechać młodych jeźdźców. Cały finał udało mi się pokonać bez błędów, dzięki czemu ostatecznie zdobyłam złoto w wyższej kategorii i srebro w juniorach.

008

KO: Twoim trenerem jest Andrzej Głoskowski, stacjonujesz też w jego stajni w Goleszach. Kiedy rozpoczęła się Wasza współpraca?

NM: Trenuję z Andrzejem od dwóch lat. Wcześniej jeździliśmy razem w Garbówku, a kiedy powstała jego stajnia, postanowiłam przenieść się razem z nim. To świetne miejsce dla koni sportowych. Mamy duże, jasne boksy, halę i spory plac. Jestem bardzo zadowolona z naszej współpracy. Codziennie mam trening z Andrzejem. Zawsze zachowuje spokój i rzadko kiedy się denerwuje. Tłumaczy tak długo, póki tego nie załapię. Czasami też wsiada na moje konie, żeby pokazać, co mam zrobić. Podczas startów często się stresuję, a wtedy trener zawsze próbuje mnie rozśmieszyć. Wszyscy w stajni tworzymy zgraną drużynę, pomagamy sobie nawzajem. To naprawdę ułatwia pracę, kiedy wśród zawodników panuje dobra atmosfera.

KO: Podobno swoją przygodę jeździecką rozpoczęłaś już jako ośmiomiesięczna dziewczynka. Czy to prawda?

NM: Rodzice zabrali mnie wtedy na wakacje i wsadzili na kucyka. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Nikt z mojej rodziny wcześniej nie jeździł konno. Jako 8-latka  zaczęłam wyjeżdżać na obozy konne nad morze. Później rodzice kupili mi Quentina. Początkowo miała być to czysta rekreacja, ale okazało się, że potrafi też skakać. W wieku 12 lat zaczęłam regularnie trenować w Bogusławicach. Rodzice wspierali mnie od samego początku kariery. Jeździłam chwilę na Quentinie, zanim okazało się, że ma dziurę w ścięgnie. Leczyliśmy go przez dwa lata. W międzyczasie jeździłam na wielu koniach, ale ciągle je wymieniałam. Gdy wyzdrowiał, startowałam na nim jeszcze przez jeden sezon i poszedł na emeryturę. Nie chciałam się z nim rozstawać, więc mamy go do dziś. Chodzi sobie całymi dniami po padokach, czasami ktoś na niego wsiądzie. Potem przewinęło się jeszcze kilka koni, aż trafiłam na Cyandrę.

DSC 8341

KO: To właśnie z nią odniosłaś największe sukcesy. To ona wprowadziła Cię w wysoki sport?

NM: Zdecydowanie jest to mój koń profesor. Na początku nawet nie chciałam jej kupować, ale tacie bardzo się spodobała. Nie mogłam się na niej zatrzymać (śmiech). Panicznie bała się maszyn, dźwięków, kolorów. Generalnie jest bardzo patrząca. Jak tylko widziałam, że traktor wjechał na pole obok, to wiedziałam, że muszę się na niej mocno trzymać. Jednak to właśnie ona wprowadziła mnie w P klasę, na niej pojechałam pierwszą w życiu „N-kę”, potem konkurs C i w końcu CC - 140 cm. Najpierw starty w zawodach były dla mnie ogromną przyjemnością, ale jak zaczęłam jeździć większe konkursy to poczułam, że to jest to, co chcę robić. Im wyżej, tym lepiej! Razem z Cyandrą jeździmy już od pięciu lat. Teraz grunt to mocno się trzymać i nie dać się zrzucić (śmiech). Dzięki niej mam świetną równowagę! Jestem jej bardzo wdzięczna, bo to ona doprowadziła mnie do kadry narodowej i do startów w zawodach międzynarodowych.

KO: Obecnie na parkurach można Cię też zobaczyć na koniu Ristotto i Picasso.

NM: Risotto kupiliśmy po to, by mieć dwa konie na poziom 130 cm. Tak się złożyło, że Risotto zaczął bez problemu chodzić konkursy 140 cm. Jest bardzo szybki, ma małą foulę i ogromne serce do skoków. Jednak nie jest to przyjemny koń do jazdy. Jest twardy i bardzo specyficzny, ale skacze wysoko. Picasso to młody 6-latek. Od początku maja zaczęliśmy starty na poziomie 120 cm i jak narazie idzie nam dobrze. To koń, którego chcę sama doprowadzić przynajmniej do konkursów klasy C. Nie chcę być jeźdźcem jednego konia. W ten sposób chciałabym pokazać, że coś potrafię.

DSC00868 Kopiowanie

KO: Wracając do Twoich startów w juniorskich CSIO, czy myślisz o wystąpieniu na tegorocznych mistrzostwach Europy? Byłby to Twój debiut na tej rangi imprezie.

NM: Oczywiście bardzo bym chciała pojechać na mistrzostwa Europy, ale nie wiem, czy uda mi się być w tej szczęśliwej piątce powołanej przez trenera kadry. Moim celem na ten rok są przede wszystkim mistrzostwa Polski. Dwa lata temu byłam na dwudziestym drugim miejscu, w zeszłym roku na jedenastym, więc wychodzi na to, że w tym roku wygram (śmiech). Myślę, że ogromne doświadczenie, które zebrałam od zeszłorocznych mistrzostw zaprocentuje. Wtedy dopiero rozpoczynałam pokonywanie parkurów 140 cm i nie byłam tak objeżdżona. Miałam też problem z moją głową i stresem, przez co robiłam błędy. Im więcej startuję, tym mam większą pewność siebie. Razem z tym przychodzą wyniki.

KO: Jesteś w drugiej klasie liceum, za rok masz maturę. Jak godzisz codzienne treningi w stajni z nauką? Myślisz też już o swojej przyszłości i kierunku studiów?

NM: Moje życie to stajnia i szkoła. Codziennie jeżdżę na trzech koniach i do tego dochodzą zawody. Wracam ze stajni do domu i uczę się do późnych godzin, żeby wszystko w szkole pozaliczać. Teraz, kiedy zmieniłam stajnię mam też bliżej, więc dojazd nie zajmuje dużo czasu. Bardzo pomaga mi we wszystkim cała rodzina, która jest bardzo zaangażowana w moją pasję. Tata jest kierowcą, luzakiem, jest na każdym treningu i pomaga mi we wszystkim. Przede mną matura i wiem, że będzie to duże wyzwanie. Napewno ograniczę starty, ale z pewnością z nich nie zrezygnuję. Dla mnie jazda konna to oderwanie się od rzeczywistości - ta adrenalina podczas startów to coś, co lubię najbardziej. Czy myślę o przyszłości? Chciałabym iść na psychologię sportu i zrobić kursy trenerskie.

fullsizeoutput 445

KO: Czy to Twój trener tak Cię zainspirował do pójścia w jego ślady i nauczania innych?

NM: Zdecydowanie! Często w stajni nie mogę się powstrzymać i podpowiadam dziewczynom, jak mogą coś łatwiej zrobić, żeby osiągnąć pożądany efekt. Jeździmy na podobnym poziomie, więc sama dobrze wiem, na co muszę zwracać uwagę i staram się im to przekazywać. Podoba mi się ta praca. Sama możliwość nauczania kogoś i przekazywania wiedzy innym jest bardzo fajna. Mój plan to być czynnym zawodnikiem i trenerem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

KO: W takim razie dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia!

Fot. Sweetieisafruit, Asia Bręklewicz


W tym tygodniu

  • TSTV - Adam Zawodowiec POL
    01.06.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965