Logo tylkoskoki

Msciwoj

Ich życie to trening, stajnia i regularne wyjazdy. Praktycznie większość tygodnia spędzają poza domem, w podróży i na zawodach. Widzimy ich w akcji podczas przejazdu w konkursie przez około minutę, ale nie wiemy, co tak naprawdę dzieje się przed i po wyjeździe na parkur. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak dokładnie wyglądają zawody od strony jeźdźca? Kiedy zaczyna i kiedy kończy dzień? Jak przygotowuje się do wyjazdu i co ze sobą zabiera? Kiedy musi być na zawodach i jakie obowiązki tam na niego czekają? Ile trwa przygotowanie do startu, co robi podczas oglądania parkuru i jak rozpręża konie przed konkursem?

Zobaczmy, jak wyglądały zawody CSI4* w Poznaniu okiem Mściwoja Kieconia.

Przygotowania do wyjazdu

Przed wyjazdem musieliśmy pamiętać o załatwieniu wszelkich formalności. Przykładowo o dokumentach koniowozu, zaświadczeniu o dopuszczeniu przewozu koni itp. Jeśli zawodnik jest też kierowcą, to rzeczy o których musi pamiętać jest sporo. Przygotowanie do zawodów i sam wyjazd to duże wyzwanie logistyczne, dlatego musimy być jak najlepiej zorganizowani. Na szczęście całą papierologią, zgłoszeniami do zawodów, pilnowaniem wszystkich zaświadczeń i kontaktem ze sponsorami zajmuje się mój tata. Dzięki niemu trochę spraw odchodzi z mojej głowy. Podróż na zawody CSI4* w Poznaniu rozpoczęliśmy w środę o godzinie 13, tak by na miejscu ze spokojem zdążyć się rozpakować przed przeglądem weterynaryjnym. Jeśli zawody są na drugim końcu Polski lub za granicą, wyjazd z domu rozpoczyna się już we wtorek po południu. Wtedy zależy nam na tym, by w nocy dojechać na miejsce i mieć czas na odpoczynek po podróży.

Przyjazd na zawody

Na Hipodromie Wola jesteśmy o godzinie 16. Na całe szczęście do Poznania mamy blisko. Samo rozpakowanie się trwa około godzinę. Oprócz wstawienia koni do boksów, musimy wypakować cały sprzęt - siodła, ochraniacze, ogłowia, popręgi, a także jedzenie dla koni - siano, owies, słomę i paszę. Kiedy już wszystko jest rozpakowane, koniowóz przestawiamy w przeznaczone do tego miejsce, gdzie można podłączyć się do prądu, by mieć ciepłą wodę, działającą kuchenkę, klimatyzację czy ogrzewanie. Potem trzeba wszystko posprzątać i poukładać, zarówno w koniowozie, jak i w stajni.

Przed przeglądem weterynaryjnym wsiadam na wszystkie konie. Chcę, żeby zapoznały się z terenem i trochę się rozruszały. Potem przygotowujemy się do przeglądu, na który trzeba zabrać paszport konia i ważne szczepienia. Jeśli jedziemy na zawody za granicę, to potrzebujemy o wiele więcej zaświadczeń, które wydaje lekarz powiatowy. Podczas samego przeglądu lekarz sprawdza czy koń jest zdrowy i decyduje o dopuszczeniu go do startu. Po przeglądzie konie zabiera Daria, moja luzaczka, a ja idę do biura zawodów, by zgłosić konie do poszczególnych konkursów. Dopiero na miejscu mogę zdecydować, jakiego konia wybiorę do danego konkursu. W środę wieczorem wszystkie formalności mam z głowy, więc mam już czas wolny. Od jutra rozpoczynam starty.

Dzień zawodów

Daria musi być w stajni o godzinie 7 na poranne karmienie. Daje też koniom siano i sprząta im boksy. Konie dostają trzy posiłki dziennie. Godziny popołudniowego i wieczornego karmienia zależą od poszczególnych godzin startów koni. Zawsze trzeba pamiętać o tym, by koń po zjedzeniu miał minimum godzinę na przetrawienie. W Poznaniu, ze względu na wysokie temperatury dajemy koniom też czwarty posiłek w ciągu dnia, który ma nawodnić konie od środka.

Cały grafik mojej pracy zależy od tego, o której mamy pierwszy konkurs. Jesteśmy na zawodach międzynarodowych, gdzie zawsze jest mniej roboty. Mam ze sobą tylko trzy konie, a na zawody ogólnopolskie bierzemy minimum pięć. Pierwszy start mam o godzinie 8 rano i praktycznie do wieczora tylko przesiadam się z jednego konia na drugiego. Na zawodach międzynarodowych wygląda to zupełnie inaczej. Mamy więcej czasu dla siebie i dla koni. Dzisiaj Cedrick i Giraldo mają wolne, a Satisfaction wystartuje w finale średniej rundy o godzinie 15.00. Wsiadam więc od godziny 9 na wszystkie trzy konie po kolei. Daria przygotowuje mi konie przed jazdą i po niej. Przez to, że jest tu bardzo gorąco, po każdym wysiłku zabiera je na myjkę by schłodzić im nogi i zmyć z nich pot.

Poranna jazda jest typowo rozluźniająca. Głównie stępuję i kłusuję, żeby konie porozciągały mięśnie pleców i szyi. Chcę, żeby się uspokoił, a nie zmęczył. Satisfaction idzie konkurs o godzinie 15, więc wsiadam na nią, żeby rozchodziła zakwasy z poprzednich dni. Akurat te konie, które mam w Poznaniu bardziej potrzebują żebym na nie wsiadł, niż gdybym miał je lonżować. Niektóre mają taki nadmiar energii, że ciężko jest go wyrzucić pracując w siodle.

Oglądanie parkuru

Parkur oglądamy najpóźniej 15 minut przed rozpoczęciem konkursu. Idę całą trasę od pierwszej przeszkody do ostatniej i mierzę dystanse. Jak już przejdę cały parkur to wszystko sobie ze spokojem analizuję i jeśli nie mam pewności czy pojechać w danej linii na sześć foule czy siedem, to idę jeszcze raz ten dystans i podejmuję decyzję. Moje trzy konie mają dużą foulę, więc w liniach muszę uważać, by szybko wracały do ręki i pomieściły się w dystansach między przeszkodami. Oczywiście często się zdarza, że gdzieś miałem ustalone, że koń zrobi siedem foule, ale wszedł w przeszkodę dużym skokiem i szybko trzeba było reagować - albo mocniej przytrzymać, albo dodać. W takich sytuacjach trzeba być mocno skupionym i szybko podejmować decyzję, zwłaszcza w dużych konkursach. Często też gospodarze toru szykują zawodnikom różne pułapki, jak na przykład niepasujące dystanse do przeszkód. Dlatego podczas startu tak ważna jest pełna koncentracja.

Przygotowanie do startu

Z reguły około 20 zawodników przede mną na liście startowej daję znać Darii, żeby zaczęła szykować konia. Potem wsiadam i zaczynamy się rozgrzewać. To, ile czasu mi to zajmie zależy od konia i jego charakteru. Cedrick i Giraldo potrzebują więcej czasu. Muszą sobie pojeździć po rozprężalni i się uspokoić. Satisfaction jest z kolei taka, że im dłużej od niej wymagasz, tym bardziej się denerwuje i nakręca. Z nią najlepiej rozprężać się krótko i ze spokojem, oddać kilka skoków i jak najszybciej znaleźć się na parkurze. Nie lubi żadnych przestojów i szybko denerwuje się wszystkim, co się wokół niej dzieje.

Rozprężanie

Zaczynamy od małej stacjonaty, którą za każdym, kolejnym razem podnosimy. Potem skaczemy co raz wyższy i szerszy okser. Jak już rozprężę konia to idziemy do narożnika, poprawiamy siodło, ochraniacze i przed samym wyjazdem na parkur oddajemy ostatni skok, z reguły wyższy niż na parkurze. Jesteśmy już gotowi do startu.

Każdy z tych trzech koni jest inny, więc podczas przejazdu muszę zwracać na różne rzeczy uwagę. Giraldo jest trochę strachliwy, ale jak widzi przeszkodę to chętnie na nią idzie. Cedrick wygląda na spokojnego, ale na parkurze czuję, że wszystko się w nim kotłuje. Satisfaction na co dzień jest nerwowa, elektryczna i taka też jest podczas startu. Cedrick i Satisfaction to konie dojrzałe i doświadczone, więc potrafią już sobie radzić z emocjami na zawodach. Jadąc z Giraldo muszę mu bardziej w tym pomóc.

Po starcie

Jak zjedziemy z parkuru to Daria ściąga tylne ochraniacze, popuszczamy popręg i jadę rozkłusować konia. Następnie stępuję i czekam, aż jego oddech się uspokoi. Potem albo czekam na dekorację, albo wracam do stajni. Po rozsiodłaniu idziemy z koniem na myjkę. Jeśli do tego czasu widzę, że jeszcze się nie uspokoił, to zabieramy go na spacer. Nigdy nie odstawiamy rozgrzanego konia do boksu.

Popołudniu lub wieczorem Daria wykonuje różne zabiegi. Używamy derki magnetyczno-masującej, która poprawia ukrwienie i regeneruje mięśnie koni. Cedrick ma problem z pospinaną szyją, więc punktowo używamy też laseru.

Na sam koniec zawijamy wcierki, żeby przez noc rozgrzać nogi i przyspieszyć ich regenerację. Następnie Daria sprząta w stajni, czyści sprzęt, ścieli boksy sianem i sprawdza czy mają wodę. Około godziny 21 kończymy pracę, a konie idą spać.

Koniec zawodów, powrót do domu

Po wszystkich konkursach idę do biura zawodów się rozliczyć. Za wszystkie starty płacimy dopiero po zawodach, ponieważ liczymy, że poniesione przez nas koszty uda się pokryć z nagród. Potem wracam do stajni i zaczynamy pakowanie całego sprzętu i koni. Godzina powrotu z zawodów nigdy nie jest pewna, ponieważ musimy dopasować się do konkursu Grand Prix. Często wtedy wyjeżdżamy dopiero wieczorem i w domu jesteśmy nad ranem. Mam tylko chwilę na sen, bo w poniedziałek muszę wsiąść na konie, które jadą na kolejne zawody. Zostaje nam mało czasu, bo wyjazd do Sopotu już w środę.

Dziękujemy Mściwojowi Kieconiowi i Darii Kazuli za pomoc w przygotowaniu tego artykułu.

Fot. Asia Bręklewicz i Oliwia Chmielewska


W tym tygodniu

  • TSTV - Adam Zawodowiec POL
    01.06.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965