Logo tylkoskoki

DSC07897 Kopiowanie

Juliana Suska opowiada nam o swoim debiucie na mistrzostwach Europy juniorów, ukochanych koniach: Tokajer, Gilei i Pierocie, o tym, jakim wsparciem są dla niej rodzice i trener, Grzegorz Kubiak, a także o swoich początkach w siodle, wypadku na początku sezonu halowego, który wykluczył ją ze startów i planach na mistrzostwa Polski, które rozpoczynają się już jutro.

Karina Olszewska: Za Tobą najważniejszy start sezonu - mistrzostwa Europy juniorów, który ukończyłaś w ścisłym finale na 28 miejscu. Jesteś zadowolona ze swojego debiutu w tej kategorii wiekowej?

Juliana Suska: To mój pierwszy rok startów w juniorach. Szczerze mówiąc nawet nie myślałam, że uda mi się w tym roku zakwalifikować na mistrzostwa Europy. Był to oczywiście mój cel i wraz z trenerem układaliśmy plan startowy tak, by jak najlepiej wdrożyć się w wyższe konkursy. Nie sądziłam, że pójdzie nam na tyle dobrze, że uda się nie tylko wystartować w tych mistrzostwach, ale i dostać do ścisłego finału! Jechałam tam po doświadczenie i to było dla mnie najważniejsze.

KO: Opowiedz w takim razie o samym pobycie w Fontainebleau. Czułaś, że razem z Tokajer jesteście w optymalnej formie?

JS: Niedzielny przegląd Tokajer przeszła bez problemu. W poniedziałek pojechałyśmy w rywalizacji próbnej i poszło nam bardzo dobrze. Kobyła czuła się świetnie. Po konkursie szybkości na poziomie 140 cm zajmowałyśmy 52 miejsce. Muszę przyznać, że zawsze na zawodach najbardziej stresuję się pierwszego dnia, wtedy też z reguły mam najgorsze wyniki. W pierwszym nawrocie finału drużynowego pokonałyśmy parkur bezbłędnie, ale z jednym punktem za przekroczenie normy czasu. To dało nam awans na 28 miejsce i możliwość startu w finale. W nim w ogóle się nie stresowałam, ponieważ wiedziałam, że jadę po doświadczenie i chciałam z tego jak najlepiej skorzystać. Przez trzy dni parkury stały na bardzo wysokim poziomie, były techniczne i zawierały wiele elementów, których nie mam jeszcze tak dobrze wyćwiczonych. Mistrzostwa pokazały moje błędy i wiem, nad czym muszę teraz pracować. Tokajer pokazała klasę, często mnie ratowała i mimo zmęczenia dawała z siebie wszystko. Jestem bardzo zadowolona z naszego występu.

fullsizeoutput e1f

KO: W 2017 wzięłaś udział w mistrzostwach Europy w kategorii dzieci, również na Tokajer. Jak oceniasz Wasz progres na przestrzeni ostatniego roku?

JS: Uważam, że parkury w kategorii dzieci też są bardzo wymagające. Z perspektywy tego roku myślę, że zaczęłam jeździć bardziej do przodu i z większym luzem. Nie walczę już tak z Tokajer, jak na początku. Wtedy ja jeździłam średnio, a ona była dla mnie zbyt trudna. Kupiłam ją od Oli Dąbkowskiej na początku 2017 roku. Powoli, wspólne pokonywanie parkurów zaczynało wychodzić nam coraz lepiej, a imprezy takiej rangi mocno zgrywają konia i jeźdźca. Tokajer jest bardzo ambitna, dokładna i chętna do skoku. Bardzo dobrze radzi sobie na poziomie 140 cm i już nie mogę się doczekać, aż będę mogła w przyszłym roku pojechać z nią konkurs zaliczany do światowego rankingu.

KO: Startowałaś w tym sezonie na wielu zawodach CSI/CSIO, m.in. w Linz, Fontainebleau, Poznaniu czy Sopocie. Która z nich najlepiej przygotowała Cię do mistrzostw?

JS: Na każdej z nich zdobyłam tak ważne dla mnie doświadczenie, jednak impreza mistrzowska rządzi się swoimi prawami. Nigdzie nie było tak wymagająco, jak tam. Myślę, że najlepszy występ, który też najwięcej mi dał, był na majowych zawodach CSIOJ w Fontainebleau. Parkury były tam bardzo trudne i mimo, że nie zajmowałam czołowych lokat, to poradziłam sobie z Tokajer i Pierotem bardzo dobrze. Sam start w tym samym miejscu, w którym odbywają się mistrzostwa był też bardzo pomocny.

 P4I3380

KO: Na najważniejsze zawody wybierałaś Tokajer, ale sporo dobrych wyników uzyskiwałaś też na koniach Pierot i Gilea.

JS: Gilea ma teraz 12 lat i to na niej zaczynałam przygodę ze skokami. Wspólnie przeszłyśmy od L-klasy do poziomu 140 cm. Udało nam się też wygrać Grand Prix Dzieci w Linz. Z charakteru jest typową, humorzastą kobietą, ale jest kochana. Świetnie mi się z nią pracuje, mimo, że czasami ma takie dni, w których nic jej się nie chce i wtedy zaczyna robić mi na złość. Jest, przynajmniej dla mnie, niesamowicie ujeżdżona, przez co praca z nią to czysta przyjemność. Przy skokach zawsze daje z siebie 200% i jeśli zrobię jakiś błąd, to ona zawsze mi pomoże. Pierot ma 11 lat. Razem wygraliśmy m.in. ostatnią kwalifikację Halowego Pucharu Polski w kategorii juniorów. Z charakteru jest dosyć specyficzny, ale też bardzo kochany. Podobnie jak Gilea, jest on świetnie ujeżdżony, przez co bardzo przyjemnie mi się z nim pracuje. Mimo, że jest duży gabarytowo, to w skokach jest zwinny i szybki. Zawsze się stara i wybacza moje błędy.

KO: Wspominasz Halowy Puchar Polski. Mimo, że w finale poradziłaś sobie znakomicie, to nie rozpoczął się on dla Ciebie niestety zbyt szczęśliwie…

JS: To prawda. Sezon halowy był trochę pechowy, ponieważ już w drugim etapie miałam wypadek, który wykluczył mnie ze startów. Wróciłam do treningów dopiero w styczniu. Naszym celem stało się więc jak najlepsze przygotowanie do sezonu otwartego. Postanowiliśmy, że pojadę finał Halowego Pucharu Polski, ponieważ jest on trudniejszy od zwykłych zawodów i pomoże mi zgrać się z Tokajer. Udało nam się pokonać dwa razy parkur finałowy na zero, z czego jestem bardzo zadowolona.

20729168 852169124939850 3466574570780670778 n

KO: Twoim trenerem od trzech lat jest Grzegorz Kubiak. Wasze wyniki mówią oczywiście same za siebie, ale jestem ciekawa Twojej opinii na temat Waszej współpracy.

JS: Jak tylko przesiadłam się z kucyków na duże konie to rozpoczęłam treningi z Panem Grzegorzem, z którym znaleźliśmy też mojego pierwszego konia - Gileę. Przez te trzy lata wiele się nauczyłam. Widzę, że Pan Grzegorz jest bardzo zaangażowany w swoją pracę, dlatego tak lubię z nim trenować. Zawsze mogę do niego podejść, porozmawiać, a on chętnie mi pomoże. Jest też bardzo wyrozumiały. W sumie nigdy na mnie nie nakrzyczał, bo mówi, że to i tak nic nie da. Woli wytłumaczyć i pokazać, co powinnam zrobić i jakich błędów nie mam popełniać. Dodatkowo trenuję z Agatą Bruż. Z nią przede wszystkim skupiamy się na ujeżdżeniu.

KO: Reprezentujesz Klub Sportowy Euro Holding, do którego należy też Twój brat. Rodzice są mocno zaangażowani w Wasze pasje?

JS: Klub należy do firmy mojego taty. Z bratem we dwójkę zaczynaliśmy od gry w tenisa, jednak po jakimś czasie mi się to znudziło i przeszłam na konie. Uwielbiam pracę ze zwierzętami, ponieważ zawsze coś się w niej dzieje - mają swoje humory i zachcianki, wymagają zrozumienia i cierpliwości. Brat do dzisiaj trenuje i jeździ na zawody, jest też złotym medalistą mistrzostw Polski. Rodzice bardzo nas wspierają. Mój tata daje mi dużo luzu, jednak ciągle podkreśla, że szkoła to podstawa, a konie są dodatkiem. Ja jednak wolałabym, żeby było na odwrót. Za to moja mama chce żebyśmy po prostu byli szczęśliwi. Zawsze mogę liczyć na ich pomoc.

KO: Jak radzisz sobie z łączeniem codziennych treningów i wyjazdów na zawody z nauką w szkole?

JS: Moja szkoła, The British School Warsaw niestety nie zgadza się na to, żeby przesuwać mi egzaminy czy sprawdziany, przez co muszę sama sobie wszystko organizować i jakoś z tym radzić. To, że jeżdżę na zawody międzynarodowe czy mistrzostwa Europy nie robi na nich wrażenia, więc muszę siedzieć po nocach i nadrabiać zaległości. Na całe szczęście stajnia w Chojnowie jest blisko od mojego domu, przez co nie muszę tracić czasu na dojazdy.

ap DSC0912

KO: Przed Tobą mistrzostwa Polski w kategorii juniorów. Jak ważna jest dla Ciebie ta impreza?

JS: To wymagające zawody, gdzie przez cztery dni muszę dać z siebie wszystko. Mam plan, żeby z Tokajer pojechać w finale, a pierwszego dnia pościgać się Gileą. Dodatkowo razem z Pierotem powalczę w Ladies Cup. Jak na razie tylko raz, w 2016 roku udało mi się zdobyć medal w mistrzostwach Polski - brąz w kategorii dzieci. Mam nadzieję, że te mistrzostwa okażą się dla mnie szczęśliwe.

Zdjęcia: Asia Bręklewicz, Holcbecher, Karol Rzeczycki

Rozmawiała: Karina Olszewska


W tym tygodniu

  • TSTV - Adam Zawodowiec POL
    01.06.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965