Logo tylkoskoki

Koledzy o kowalczyku cz2

W drugiej części naszego cyklu mistrza olimpijskiego Jana Kowalczyka wspomina Wiesław Hartman - wychowanek i wieloletni reprezentant LKJ Nadwiślanin Kwidzyn. Trzykrotny wicemistrz Polski, do dziś doskonały trener. Pod jego okiem złoty medal mistrzostw Polski juniorów w roku 2019 zdobył Aleksander Lewandowski. 

Z Jankiem Kowalczykiem bardzo długo spędzałem czas, na wyjazdach często mieszkaliśmy razem w hotelu. To był bardzo sympatyczny i inteligentny człowiek. Nie był egoistą, podczas konkursów, nieważne czy towarzyskich, czy wysokiej rangi, zawsze był zadowolony, czy przegrał, czy wygrał. Wspominam go w samych superlatywach, zawsze był koleżeński i pomagał innym. Od samego początku zauważyłem, że był bardzo uporządkowany. W stajni zawsze było czyściutko. Jego konie były bardzo zdyscyplinowane, czy to ogier, czy klacz – zawsze grzecznie stały. Lubił porządek. Lubił też bardzo szybko jeździć, trzeba mu przyznać, że więcej jeździł po wygraną niż po przegraną. Nie był taki, że chciał zrobić komuś na złość, kogoś „ograć”. Zawsze się uśmiechał: „Udało mi się, to wygrałem. Nie udało się, to wygrałeś Ty”.

395501 104606503002385 569192758 n

Jeździł szybko i skutecznie. Wygrał trochę mistrzostw, parę razy była sytuacja, że wydawało się, że to ja zwyciężę, ale w ostatniej chwili przegrywałem z Kowalczykiem i miałem wtedy srebro, zamiast złota, kiedy on jechał ostatni. Był ode mnie sprytniejszy i udawało mu się mnie ograć. Na wyjazdach był bardzo pomocny, jego zdanie zawsze było jedno: „Jedziemy razem, ekipa jest ekipą, nie patrzymy indywidualnie. Jeden drugiemu pomaga”. Solidnie pracował z końmi. W czasach przygotowań do Igrzysk byliśmy na zgrupowaniu w Drzonkowie. Kiedyś ja wyjechałem na wesele, a miałem jednego starogardzkiego ogiera o imieniu Ganges. Janek spróbował pojechać nim na zawody. Jechał potęgę, spadł i złamał sobie obojczyk. Do olimpiady zostało już wtedy niewiele czasu. Jednak wszyscy mu pomagali. Krzysztof Koziarowski jeździł wtedy Artemora, ja wystartowałem na nim w zawodach w Niemczech, żeby utrzymać go w dobrej formie. Prawie do samej olimpiady Janek miał pauzę, dopiero dwa czy trzy tygodnie przed wsiadł na konia. Jednak dzięki tej naszej współpracy miał konie, które były przygotowane. Wszyscy sobie pomagali, to był zgrany zespół, skupiliśmy się i jakoś to nam wszystko wyszło.

Janek to był wojskowy komendant, wiele razy spaliśmy w jednym pokoju w hotelu. Nieraz wstawał w nocy i układał moje ciuchy, wszystko musiało być elegancko złożone na taborecie. Wtedy dopiero kładł się spać, kiedy już wszystko było posprzątane i poukładane. Takie same podejście miał w stajni.

Projekt bez tytułu

Podczas Igrzysk Olimpijskich w Moskwie atmosfera między ekipami nie była zbyt wesoła, wszędzie trzeba było chodzić „na baczność”. My jednak byliśmy zgraną drużyną. Emocje przed startem były wyjątkowe. Kiedy składa się zespół, trzeba wziąć pod uwagę charakter każdego z zawodników – który z nich jest bardziej nerwowy, a który bardziej spokojny. Mi zawsze się trafiało, że jechałem jako ostatni. Janek to był bardziej „nerwus”, chciał jeździć jako pierwszy, żeby potem być już spokojny. Trener zawsze patrzył na to, jak nas w zespole poukładać. Nieraz od tego ostatniego zawodnika wszystko zależy, to największe obciążenie, kiedy walczy się o medale. W drużynie każdy musi sobie nawzajem pomagać. Janek zawsze mówił, że chce jechać na początku. Przejechał, a później siedział, oglądał i kontrolował sytuację. Dawał nam wskazówki: „tutaj pojedź, tam dodaj, tutaj utnij”. Był bardzo gadatliwy. To był miło spędzony czas. Janek z każdym podzielił się swoimi uwagami, u każdego trzymał porządek. Jego trzeba było się słuchać, bo miał to oko. Zawsze dawał wskazówki przed startem. Na zawodach w Polsce nie było tak, że usiadł i tylko czekał, żeby komuś innemu nie poszło. „Jak wygrasz, to wygrasz, jak nie wygrasz, to wygram ja”. Nie zawsze musiał zwyciężać, ale zazwyczaj się mu to udawało, bo był dobry. Miał spryt. Każdy rodzi się do czegoś, każdy ma do czegoś talent. On miał talent do jeździectwa, od samego początku. Był sprytny i lekki. Bardzo go lubiłem, zawsze się z nim zgadzałem. Często było tak, że nie mógł usiedzieć w jednym miejscu, jeśli ja za długo spałem, to on musiał wstać, coś w pokoju pozamiatać, coś poukładać, wtedy był zadowolony.

Wszędzie, na całym świecie było tak, że kiedy Janek startował, to zawsze był nagradzany wielkimi oklaskami. Jeździł bardzo szybko.

Zawsze musiał coś robić, cały Janek. Jak nie miał zajęcia, to bardzo go to denerwowało. Zawsze coś się musiało dziać. Był bardzo bystry. Zostało z tamtych czasów wiele wspaniałych opowieści. Jak jeździliśmy na zawody do Libii, to kiedy byliśmy tam już któryś raz z rzędu, to grozili nam, że już za dużo wygrywamy. Janek się tym nie przejmował, jechał i zwyciężał. Spędziliśmy razem bardzo dużo czasu, podczas zgrupowań i wyjazdów w zespole. To wspaniałe wspomnienia. Janek to był facet bardzo miły, rzetelny i rozrywkowy.

 

Zdjęcie na górze z IO w Moskwie za FB Polskiego Związku Jeździeckiego

Zdjęcie 1: FB Wiesława Hartmana

Zdjęcie 2: Wiesław Hartman na Nortonie za FB PZJ 


W tym tygodniu

  • TSTV - Adam Zawodowiec POL
    01.06.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965