Logo tylkoskoki

092 1

Druga część porad dla czytelników TylkoSkoki przekazana przez Huberta Szaszkiewicza - wieloletniego trenera kadry narodowej seniorów, młodych jeźdźców i juniorów.

Przypomijmy, żę część pierwszą (do przeczytania TUTAJ) zakończyliśmy propozycją ćwiczenia na koziołkach: 

Częsty problem to ten z utrzymaniem wyższego tempa pomiędzy przeszkodami. Czyli nie bardzo potrafimy widzieć odległość galopując szybko. Wówczas należy na linii środkowej ujeżdżalni położyć koziołki (5-6) w odległości co 10,5 - 11.5 metra. Ustawmy tempo konia na ok. 450m/min. Starajmy się stale utrzymać rytm 2 skoków galopu pomiędzy koziołkami. Powtarzajmy to kilka razy każdego dnia, aż oswoimy się z wyższym tempem i dalszymi odbiciami. Pamiętajmy o stałym kontakcie i równym, stałym działaniu łydek, co pozwoli na zachowanie rytmu galopu.

Naturalnie tak ustawione koziołki lub drągi można też wykorzystać do nauki skracania długości foulee konia. Zawsze musimy konia rozciągnąć, aby potem móc go skrócić. Jeżdżąc dystans 11,5 metra na 2 skoki galopu dostatecznie konia rozciągnęliśmy. Spróbujmy ten dystans przejeżdżać na 3 skoki galopu. Na początku ułatwimy koniowi zadanie zmniejszając tempo: 350 - 375 m/min. Ważne jest równe zamknięcie łydek na bokach konia. To pozwala utrzymać stałą, krótszą frekwencję galopu i skrócenie foulee konia przy równoczesnym działaniu hamującym wędzidła. Pamiętając, że motorem u konia są zadnie nogi, musimy utrzymać je w stałym ruchu - w tym wypadku zwiększy się częstotliwość pracy zadnich nóg. Naturalnie to ćwiczenie robimy na koniu, który dobrze reaguje na pomoce jeźdźca. Przypomnijmy co nazywamy pomocami naturalnymi: ciężar jeźdźca, dosiad, działanie łydek i wodzy. Powtórzę prawdę oczywistą: koń tak chodzi, jak go jeździec jeździ! To znaczy, że jeździec potrafi posługiwać się pomocami tak, aby koń go rozumiał i bez oporu wykonywał jego polecenia. Na koniu chodzącym konkursy od 140 cm w górę w/w dystans powinniśmy móc przejechać też na 4 skoki galopu, naturalnie galopując w większym zebraniu i dużo wolniej. Teraz jest czas na to, żeby poprawić jezdność naszych koni. Warunkiem jest jednak poprawienie techniki Jazdy. To jest codzienna praca. Pracując nad ćwiczeniami poprawiającymi jezdność konia musimy zawsze zadać sobie to sakramentalne jak? Jak ja się do tego ćwiczenia zabiorę, jak ustawione są moje oczy, jak siedzę, czy równowaga jest skierowana na stronę, którą chcę rozluźnić, bądź przesunąć (np: łopatka do środka, ciąg), czy współpraca dosiadu, łydek i rąk jest dostatecznie wyraźna dla konia? Każdy koń może wymagać różnego natężenia naszych pomocy. Pracując z naszym koniem nie zapominajmy o prostej zasadzie: po każdym ćwiczeniu skracającym musimy konia rozciągnąć i rozluźnić. Co to znaczy? Dodajmy tempa pozwalając koniowi wyciągnąć szyję i tak przez 1-2 minuty na bardzo lekkim kontakcie nie wymagajmy zebrania, a wręcz przeciwnie - pozwólmy się „rozwlec”. Możemy w stój lub stępie czy kłusie odprowadzać delikatnie głowę z szyją w bok. Pozwoli to koniowi rozluźnić mięśnie szyi. Często u koni mocno zganaszowanych te mięśnie są bardzo napięte, czyli zakwaszone. Sprawiają koniowi dużo bólu. Obroną jest napieranie na wędzidło i parcie do przodu. To nagminne u koni jeżdżonych z głową prawie opartą na piersiach. Zaręczam, że jeśli zmienicie ustawienie konia na prowadzenie go na dłuższej szyi oraz pozwolicie mu się od czasu do czasu rozciągnąć, zauważycie większą uległość i chęć do pracy. U takiego konia bardzo ważne są ćwiczenia poprawiające rozluźnienie mięśni szyi. Jazda z głową na piersi to przeżytek i pozostałości po błędnym odczytaniu szkoły niemieckiej. Proszę spojrzeć na zdjęcia z poprzedniego artykułu: Beerbaum ma mocniejsze kiełzno i dlatego koń w zakręcie ma lekko cofnięty nos. Natomiast Fredricson prowadzi konia z szyją swobodną, na lekkim kontakcie. To jest przykład nowoczesnego systemu jazdy, gdzie koń jest długi, a mimo to zebrany, cały czas galopuje w tym samym rysunku, z możliwością wykonania perfekcyjnego skoku, gdzie jeździec nie krępuje jego sylwetki. Ale to dygresja i wrócę do tego w innych częściach moich porad. Mówiąc o rozciągnięciu i rozluźnieniu konia nie wolno zapominać o tym samym u jeźdźca. Szczególnie ważne to jest u jeźdźców profesjonalnych, spędzających na koniu większość dnia. Co jakiś czas powinniśmy wyjąć stopy ze strzemion i pozwolić nogom swobodnie opadać, bez żadnych dodatkowych ruchów. Nogi się „wydłużają” a mięśnie odpoczywają tracąc napięcie. Stosujmy to we wszystkich chodach. To samo z rękoma. Pozwólmy na przemian opadać ręce swobodnie wzdłuż ciała. Poruszajmy specjalnie łokciem. Swobodny łokieć to podstawa miękkiej, szybko reagującej ręki. Często oko kamery podczas transmisji telewizyjnej z zawodów zagląda na rozprężalnię. Tam widzimy jeźdźców bez strzemion. Przed rozpoczęciem jazdy parkurowej jeźdźcy rozluźniają ramiona i łokcie, chcąc upewnić się, że są rozluźnieni i swobodnie mogą wykonać potrzebne przytrzymania. U niektórych wyraźnie to widać, bo robią to już na parkurze, inni zrobili to na rozprężalni. Te obserwacje zalecam kopiować, bo to naprawdę pomaga. Jesteśmy świadomi swoich błędów, a więc pracujemy nad poprawieniem dosiadu, używaniu pomocy, czyli nad lepszym prowadzeniem konia. U mnie lepsze równa się perfekcyjne. Jeździec, który nie dąży do bycia najlepszym nigdy nie sięgnie olimpu. Ten jest dany niewielu wybranym, ale obok nich jest dużo miejsca dla jeźdźców doskonałych, którzy mogą wiele sukcesów osiągnąć pod warunkiem ciężkiej pracy nad sobą. Potem już świadomie mogą z końmi pracować, żeby doprowadzić je do wspólnych sukcesów. No to pracujmy. Opisane ćwiczenia na koziołkach, które prowadzą przez rozciągnięcie konia do skrócenia przez różne konie są przyswajane szybciej lub wolniej. Robimy wszystko poprawnie, ale koń nie skraca się odpowiednio, bo ląduje dalej niż powinien. Jego parabola lotu jest za bardzo do przodu. Trzeba mu ten lot skrócić, czyli go zaokrąglić. Kładziemy za koziołkiem na +/- 2.80 deskę (drąg jest niebezpieczny, jeśli koń na nim wyląduje).

Jeżeli nie bardzo to pomaga, a lot nadal jest za płaski, to na pojedynczym koziołku ustawiamy ostrego tzw. ptaszka, a za nim na ziemi deskę w odległości +/- 2.80 m. Jeśli dalej mamy problem to kładziemy za pierwszą deską drugą w odległości 7m, ok.10m od przeszkody.

Szaszkiewicz rys. 1

Teraz po skoku zatrzymujemy konia przed drugą deską. To zatrzymanie ma być mocne, stanowcze. Koń musi poczuć wyraźną różnicę pomiędzy normalnym zatrzymaniem a takim. Czasem trzeba na kilka zatrzymań w tym ćwiczeniu użyć ostrzejszego kiełzna. Jeśli dystans jest za krótki, żeby konia zatrzymać, dodajemy 1-2 m. Teraz wszystko powinno zadziałać. Po 2-3 udanych próbach skracamy dystans znowu do 7 m. Koń już na pewno będzie wiedział o co chodzi. Tutaj dużą rolę odgrywa wyczucie. Ja zawsze skacząc konie przez drąg do przeszkody i do drąga za przeszkodą patrzę najpierw, gdzie koń ląduje. Wtedy wiem jak tymi drągami czy deskami regulować. Tutaj nie ma sztywnych dystansów. Musimy wiedzieć do czego dążymy i czego od konia oczekujemy. Jeśli zaczniemy te ćwiczenia za wcześnie i koń nie potrafi ich wykonać musimy uderzyć się w pierś i cofnąć się do „niższej klasy”. Koń 7 letni w poprawnej pracy powinien to robić bez problemu. Powinien być jak harmonia, która się wydłuża i skraca. Czyli w naszym języku powinien być przepuszczalny. Reagować na delikatne sygnały. Dlatego to ćwiczenie z koziołkami musimy wykorzystać do ciągłych zmian tempa, skracania i wydłużania foulee. Spróbujmy 2 pierwsze koziołki przejechać na 2 skoki galopu a następne 3 na 3 skoki galopu. I znowu inaczej, czyli odwrotnie. Tutaj wszystkie nasze błędy się obnażą. Zgranie pomocy i timing, których bez doskonałej równowagi nie będziemy w stanie zastosować. A może muszę bardziej nad sobą popracować i cofnąć się do poprzedniej klasy? Świadomość popełnianych błędów powinna być motorem do poprawy, a nigdy czynnikiem deprymującym. Każdy jeździec popełnia błędy, wygrywa ten, który popełni ich mniej. Jak jeszcze poprawić równocześnie równowagę ze stosowaniem pomocy? Spróbujmy przejeżdżać koziołki w anglezowanym kłusie. To trudne ćwiczenie pokaże, czy potrafimy to zrobić bez utraty rytmu. Jeśli nie to sprawdźmy czy nie anglezujemy za bardzo do góry? Wtedy koń wyjeżdża spod nas. Czy nie siedzimy za bardzo w pionie i siadamy bliżej tylnego łęku, co jest błędem. Powinniśmy układać biodra i cały tułów w kierunku ruchu. Czy potrafimy zgrać działanie łydek z działaniem wodzy? Jest tutaj cała paleta błędów, które możemy popełnić. Początkowo róbmy to na niższej wysokości, co umożliwia budowa koziołka oraz na 1 lub 2 elementach. Potem ćwiczymy na wyższych i większej ilości. Dobrze jest zmieniać odległości, żeby jeździec świadomie szukał rytmu używając gazu i hamulca - łydek i wodzy. To poprawia nie tylko naszą równowagę i umiejętność stosowania pomocy. Poprawia czas reakcji, tak bardzo ważny w sporcie. Te ćwiczenia powinniśmy wykonywać w półsiadzie, jak też siedząc w siodle. W każdym rodzaju kłusa, ze strzemionami i bez. Jeśli to potrafimy, to mamy równowagę perfekcyjną, a przecież o to chodzi. To ciężka i żmudna codzienna praca nad sobą a przy okazji praca nad koniem. Jeździec o świetnej równowadze i perfekcyjnym prowadzeniu konia powinien zawsze zadać sobie pytanie: czy tego nie mogłem wykonać lepiej? Nie koń - Ja.

Szukajmy błędów w tej kolejności:

1.Instruktor - czy jeździec i dany koń są w stanie wykonać ćwiczenie, czy to trenowaliśmy?

2.Czy jeździec popełnił błąd?

3.Jeśli instruktor i jeździec są OK – dopiero wtedy szukamy błędu u konia!

 

Fot. Asia Bręklewicz


W tym tygodniu

  • TSTV - Adam Zawodowiec POL
    01.06.2020
           

Ranking PZJ (29.02.2020)

1. Wojciech Wojcianiec 3423
2. Andrzej Opłatek  2893
3. Krzysztof Ludwiczak 2780
4. Jarosław Skrzyczyński 2573
5. Maksymilian Wechta 2011
6. Jan Bobik 1868
7. Kamil Grzelczyk 1502
8. Grzegorz Kubiak 1406
9. Michał Kaźmierczak 1207
10. Adam Grzegorzewski 836
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI (29.02.2020)

124 Wojciech Wojcianiec 1250
154 Andrzej Opłatek 1140
194 Krzysztof Ludwiczak 965